5 rzeczy, które polecam nad morzem

W tym roku pierwszy raz wyjechaliśmy z pociechami nad Bałtyk. Główną przesłanką był jod, którego nad morzem więcej niż na wyżynach. Co prawda – ile tego jodu nad Bałtykiem: ciężko powiedzieć. Jedni piszą, że tylko przez część roku jod nad polskim morzem się znajdzie. Inni, że w czasie sztormów. Jeszcze inni, że właściwie to trzeba chodzić po wodzie, aby go wchłonąć. Prawdy szukać ze świecą trzeba. Ale!

TLENU!!!

To co stwierdzam, to fakt, że nad morzem jest czym oddychać. Wdech, wydech. Pełna piersią. Przy tym nieustannym wietrze oraz płaskim ukształtowaniu terenu naprawdę czuć, że powietrze wysycone jest tlenem i nie ma w nim tego, czego w Krakowie stanowczo za dużo: pyłów zawieszonych. Szczególnie mocno czułam to tuż po powrocie do Krakowa. Po nadmorskim wietrze wkroczyłam w aurę duszną, ciężką, i … zatęskniłam. Za bryzą, sztormem, wiatrem.

Szok tlenowy

To się czuje. Tuż po przyjeździe: ziewanie, długi sen. By potem tryskać energią i po prostu czuć się dobrze. Ja dodatkowo przez te 2 tygodnie wyzbyłam się kataru. Kataru, który towarzyszy mi 24/7. (W Krakowie, oczywiście).

A nad morzem?

Zlatuje czas, mimo że we wrześniu słońca nie aż tak dużo i wiele dni pochmurnych. Ale te spacery, uciekanie przed falą. Odwiedzanie latarni morskich, czy przechadzka po ruchomych wydmach. Wietrznie, nierzadko zimno, często deszczowo, a jednak (zaskakująco) – po prostu przyjemnie.

Dziecko młodsze – zasuwało po plaży na czworakach. Dziecko starsze – uciekało przed falami. Rodzice – wynajdowali rozrywki dla pociech i miło spędzali czas.

Polecam!

1. Rybę prosto z kutra.

Rybacy budzą respekt. Jak się jednak odważyć kupić rybę tuż po złowieniu – to się nie żałuje. Trochę się dokształciłam w rybach bałtyckich: gładzica, turbot, flądra… Na pierwszy rzut oka to samo, ale jednak… nie.

2. Fokarium w Sarbsku

Sea Park Sarbsk dostarcza kilkugodzinnej rozrywki. Pokaz tresury uchatek, oceanarium z filmami 3D wymarłych zwierząt morskich, i Błękitek Live Show…. to tylko niektóre z nich.

3. Słowiński Park Narodowy z ruchomymi wydmami

Piasek, cisza, wiatr… i ja.

4. Dzika plaża

Są takie i urzekają. Lubię patrzeć na morze – nieujarzmione, bez ludzkich okowów. Wolne.

5. Rowery i przyczepki

Korzystaliśmy. Super sprawa, szczególnie na północy Polski, gdzie ukształtowanie terenu nie męczy. Dzieciom też się podobało, choć tego typu podróż niedługo po starcie je usypiała.

Ah… Morze!

Czytam, co napisałam. Ej – ale ja narzekam na Kraków! Bez przesady – Kraków to piękne miasto, z szeregiem atrakcji (nie tylko tych zabytkowych). Mamy tu też zieleń i są dni z czystym powietrzem. Wic – sprostuję: nie narzekam bardzo na Kraków. Troszeczkę.

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail