Alergia skórna u dziecka

Alergia skórna u dziecka na proszek do prania

Alergia skórna  u dziecka na proszek do prania. Jak radzimy sobie z praniem i jak sprawdzają się u nas orzechy piorące?

Jestem alergikiem. Odkąd pamiętam – byłam naznaczona tą chorobą. Moja alergia zmieniała się przez całe moje życie. Doświadczałam już astmy, alergii pokarmowej, różnego rodzaju egzem skórnych (niektórych naprawdę ekstremalnych), kataru siennego i całorocznego, zapalenia spojówek, mniejszych i większych objawów. Innymi słowy – marszu alergicznego. Nigdy nie oszukiwałam siebie. Podejrzewałam, że moje dzieci odziedziczą jakieś skłonności do alergii. Miałam tylko nadzieję na to, że ich alergia będzie łagodna. Alergia skórna u dziecka na proszek do prania pojawiła się dość szybko.

Gdy urodził się Gabryś – mój pierworodny synek używałam płynu do prania Lovela. Nic się nie działo. Uważałam, że jest to dobry wybór. Gdy urodził się mój drugi synek Michał – również prałam ubranka w Loveli. No, cóż… Bardzo szybko u Michała pojawiła się wysypka. Wysypka miała postać drobnych czerwonych plamek i występowała dokładnie na całym ciele, ale poza buzią i pupą. Jednoznacznie wskazywało to na używany środek do prania.

Alergia skórna u dziecka na proszek do prania

Lovela była reklamowana jako niezwykle łagodna. „Co może być łagodniejsze od tego środku do prania?” – myślałam. Odpowiedź dla ml-eko mamy jest jedna – środki eko, a dokładniej orzechy piorące.

Dlaczego orzechy piorące? Jestem z wykształcenia farmaceutą i dużo czasu spędziłam na nauce o roślinach leczniczych i związkach, które w nich występują. Mam świadomość obecności naturalnych, zmydlających się saponin w naturze, które działają dokładnie tak jak mydło. Wiem, że dobre właściwości mydlące mają popularne w Polsce kasztany. Orzechy piorące do prania – najzwyczajniej mnie przekonywały, jako naturalna, ekologiczna alternatywa do proszków i płynów do prania.

Powiem tak – orzechów piorących używam do dziś. Jestem z nich zadowolona. Pranie jest wyprane. Spiera się większość plam z ubrań – a jak wiadomo przy obecności dwójki małych chłopców jest co prać. To co się nie spiera, uważam, że nie sprałoby się nawet w obecności silnych środków piorących. Ponadto – widzę, że jest to niezwykle wydajny środek do prania. Mojego zakupionego kilograma orzechów używam już… Bardzo długo. Na pewno kilkanaście miesięcy i jeszcze mi się nie skończył.

Do prania białych rzeczy zawsze dodaję łyżkę sody oczyszczonej. Dzięki temu białe ubrania i bielizna nie szarzeją.

A co z alergią? Jak nie trudno się domyślić – na orzechy piorące Michał uczulenia nie ma. Przy czym – jego alergia na proszki cały czas występuje. Stwierdziłam to ostatnio, w czasie urlopu, gdy zapomniałam zabrać ze sobą orzechy. Na ubranka wyprawne w płynie do prania skóra Michała zareagowała natychmiast – drobną czerwoną wysypką.

W naszym przypadku – orzechy sprawdzają się znakomicie.

A czy Wy macie doświadczenia w stosowaniu orzechów piorących?

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail