Ciąża „przy okazji”

Mam wyrzuty sumienia. Duże. Nie.
Właściwie – ogromne. Im bliżej końca drugiej ciąży (a już
naprawdę blisko (pewnie nie więcej niż 3 tygodnie)), nie mogę
wyzbyć się wrażenia, że tych kilka miesięcy upłynęło tak
„przy okazji”.
No, bo tak. W I ciąży to się ze sobą
i ze swoim stanem, no co tu dużo gadać, cackałam. Czytałam,
myślałam, głaskałam brzuszek, celebrowałam wizyty u lekarza,
USG, a nawet badania. Teraz, hmm… Wizyty u lekarza witam słowami
„to już”? I uświadamiam sobie, że to kolejne tygodnie za mną,
że czas leci, ciąża przelatuje, a ja…
Bez dwóch zdań – druga ciąża jest
inna, ale i okoliczności i otoczenie są inne. Przecież od 2 lat,
mamy w domu małego brzdąca. Malucha, który jest bardzo
absorbujący. Oczywiście, coraz więcej mówi, rozumie i potrafi.
Jednak jego zainteresowanie odmiennym stanem mamy, kończy się na
stwierdzeniu „dzidziuś” i pokazaniu brzucha, ewentualnie
wyrażenie pełnej zrozumienia opinii, że po mamie nie można skakać
(tylko po tacie). W pozostałym czasie domaga się uwagi i skupieniu
na sobie. Co w jego wieku wydaje się być zrozumiałe.
I są momenty, kiedy od mojego drugiego
dziecka dostaję mocniejszego kopniaka od środka, gdy stwierdzam,
że nie tak łatwo przecisnąć się między stołem a ścianą, gdy
zawiązanie sznurówek w Gabrysiowych butach wymaga przybrania
akrobatycznej, a zarazem groteskowo nieporadnej pozycji. I wtedy,
gdzieś tam w tle, gdzieś na drugim planie, na granicy świadomości,
słyszę cichutką myśl „jestem w ciąży”. I znowu te wyrzuty
sumienia, że za mało celebruję, głaskam, podążam myślą.
A przecież szukam momentu dla siebie.
Przed lustrem, czy wieczorem przed zaśnięciem. Te chwile ciszy i
spokoju, gdy zamykam się w swoim wewnętrznym ja, podążam do
ciała, które dzielę z drugą istotą. I to są chwile, sekundy,
ułamki sekund, bo szybko słyszę : „mamo! Chodź!”. I nie
sposób się nie uśmiechnąć. Pozostaje mi tylko dotknięcie
brzuszka i świadomość, że to już niedługo…
Taki urok bycia mamą w ciąży.
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/07630364219062726626 Matka Debiutująca

    Mam podobne odczucia: Lulka, praca, ogólne zabieganie i tylko rosnąca zadyszka i kopniaki dają znać, ze ta ciąża jednak jest. Mniej zastanawiania się, nawet dzisiaj napisałam u siebie, że w lesie jestem z wyprawką, choć tylko niecałe 8 tygodni do terminu. Ale o głaskaniu nie zapominam, ciężko zapomnieć, gdy się prowadzi zajęcia, a tu niemalże wystawioną nogę przez brzuch widać 😉

  • http://www.blogger.com/profile/14058667429996142206 Nessie

    Miałam dokładnie takie same odczucia w drugiej ciąży. Byłam praktycznie w 100% skupiona na starszym dziecku, nawet obawy przed dolegliwościami ciążowymi, przed koniecznością leżenia czy spędzenia czasu w szpitalu były z perspektywy zostawienia starszaka czy braku możliwości spędzenia z nim aktywnie czasu.

  • http://www.blogger.com/profile/04792463566517019322 Filipia Mama

    Ja mam wyrzuty sumienia i w jedną stronę i w drugą. Żal mi tego celebrowania, choć przyznam, że maluch brzuszkowy nie daje o sobie zapomnieć. Ale też mam żal do siebie, że nie jestem w stanie oddać się całkowicie Filipowi, a przecież teraz tak bardzo mnie potrzebuje. Czasem patrzę na niego, przytulam, mimo wielkiego już brzucha i zastanawiam się, jak to będzie, gdy Fifi będzie się jeszcze bardziej musiał mną podzielić.

  • http://www.blogger.com/profile/03612746357766270434 AniBarPioMar

    u mnie dwie ciąże pierwsze były praktycznie takie same teraz trzecia jest inna pod względem dolegliwości i wogóle 🙂 ale masz racje mam takie same odczucia

  • http://www.blogger.com/profile/01324460145612056393 Mamani

    Hm, mamy podobnie termin i starszaka, choć moja prawie 2,5 roku, filozofuje i gada do brata, ale nie potrafi zapamiętac, że po mamie jednak nie skaczemy…Rozumie i nie rozumie jednocześnie 🙂 A ciążę jednak chyba trochę celebruję, udaje się jakoś, choć jest oczywiście nieco inaczej. Może kolejna byłaby mocniej "przy okazji" …

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail