Coach Couple Challenge – czyli bardzo pozytywne szaleństwo

 Wiosna i w głowie
robi się pewnego rodzaju szaleństwo. Chce się! Wszystkiego, a
przede wszystkim: ZMIAN. I ja chcę zmian. Bo zmiana jest dobra,
wypycha nas z gnuśnego fotela starych przyzwyczajeń i popycha do
wyskoczenia poza granice komfortu. Dodajmy starego komfortu, który
niczym znoszone buty – uwiera.

I co w związku z
tym?

Dołączyłam do gry
– swoistego wyzwania, który zaproponowały Edyta i Anita: CoachCouple Challenge.

I się dzieje!

Do CCChallenge
przystąpiłam, jak pewnie i wiele innych osób, z potrzeby
motywacji. Wiecie – wespół w zespół zawsze raźniej i łatwiej.
Ktoś coś robi to i ja coś zrobię. Itd. Tymczasem ta gra poza
niesamowitą, powtórzę: NIESAMOWITĄ, motywacją do działania, daje
dużo więcej.
Nagle, tak po prostu
każda chwila zaczęła mieć znaczenie. Każda chwila jest warta
celebracji. Każda chwila może mieć potencjał zmiany.
Poranna kawa to nie
zwykła poranna kawa, ale moment relaksu dla Ciebie. Dodasz do niej
imbir, kardamon i cynamon, wzbogacisz o aksamitną piankę z mleka.
Siądziesz, wypijesz – zrobi Ci się błogo na duszy, a Ty zyskasz
+1 punkt za zabiegi.
Nie masz ochoty na
ćwiczenia? Nie na długo. Wystarczy, że podpatrzysz, jak Twoja
wyzwaniowa para jest już po treningu na rowerkach. Nie będziesz
mieć ochoty pozostać w tyle. Rozłożysz matę i będziesz ćwiczyć.
Ruch: +1.
A dobre i zdrowe
jedzenie? Zaręczam, że nagle nabierzesz ochoty na zrobienie
lekkiej, smacznej, bogatej w dobroczynne składniki sałatki, gdy
tylko zobaczysz pyszności, którymi zajadają się inni uczestnicy
gry. +1 za Jedzenie
CCChallenge staje
się prawdziwą kopalnią inspirujących pomysłów, które
zaczerpnąć można nie tylko od osób z którymi się jest w parze,
ale od wszystkich, którzy podjęli to wyzwanie. I to jest
niesamowite!
Nagle zaczęłam
dostrzegać, ile rzeczy w ciągu dnia robię dla siebie. Ile sobie
daję. Dostrzegam szczególiki. Nagle dzień stał się bogaty.
Bogaty w wyzwania, bogaty w pomysły, bogaty w chwile, które chcę i
zapamiętuję.
I nie – do tej
pory nie był tak, że leżałam do góry brzuchem i nic nie robiłam.
Oczywiście, że robiłam. Teraz patrzę na to wszystko przez pryzmat
pozytywnej rywalizacji, zdrowej ambicji, a przede wszystkim – dobrej
zabawy. Bo uwierzcie lub nie – to naprawdę jest dla mnie dobra
zabawa.
Efekt? Jak ujęła
to M. moja wyzwaniowa para: stajesz się bombą energii i motywacji
do działania.
I tego Wam właśnie
– na tę wiosnę życzę!
Tagi: ,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/16893489145495754158 Edyta Zając

    OLA 🙂
    Cudowne 🙂 Nie mogę się doczekać Twoich wrażeń po kolejnych tygodniach. Masz rację – rzeczywiście taka rywalizacja sprawia, że chce się WIĘCEJ i bardziej wyjątkowo. Dla mnie to +100 do szczęścia.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail