czy uczysz dziecka bycia zajętym

Czy uczysz dziecka bycia zajętym?

Miałam taki czas w swoim życiu, właściwie całkiem niedawno, kiedy uważałam, że „bycie zajętym” świadczy o mojej wartości. Im bardziej zajęta tym więcej warta. Im mniej czasu na złapanie tchu – tym lepiej. Im mocniej zmęczona tym wartościowsza. Wszystko szybko, szybko, szybko – byle do przodu – do weekendu, do urlopu, do wakacji, do Nowego Roku, do… Czy uczysz dziecka bycia zajętym?

Ile się przy tym traci! Ile rzeczy umyka, bezpowrotnie przepada, odchodzi, mija! I tak, zanim się zorientowałam minęło kilka lat – ze strzępkami wspomnień, za to z ogromnym bagażem smutku.

Bycie zajętym” umniejsza wspaniałości dnia codziennego. Żyjemy od do, byleby popchnąć dzień od wschodu do zachodu, byleby w końcu zasnąć, byleby doświadczyć weekendu, z którego wynosimy tylko stres nadchodzącym poniedziałkiem. Czekamy na święta, na wakacje – tak jakby ten czas miał być lepszy od tego teraźniejszego. I ciągle nieustannie jesteśmy zajęci.

Nie chciałabym, aby moje dzieci miały podobne doświadczenia!

Carpe diem”

Kto nie zna łacińskiej sentencji „Carpe diem”? „Chwytaj dzień” – przez wielu interpretowana jako przyzwolenie na pewne rozpasanie w życiu, bo przecież liczy się tylko chwila. Jednakże w całej frazie „Pieśni” Horacego, brzmi to tak:

Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”

Bycie zajętym” umniejsza wspaniałości dnia codziennego. Żyjemy od do, byleby popchnąć dzień od wschodu do zachodu, byleby w końcu zasnąć, byleby doświadczyć weekendu, z którego wynosimy tylko stres nadchodzącym poniedziałkiem. Czekamy na święta, na wakacje – tak jakby ten czas miał być lepszy od tego teraźniejszego. I ciągle nieustannie jesteśmy zajęci.

A przecież – właśnie – „nikt się nie dowie…”. Jeżeli wiedziałabym, że został mi tylko 1 dzień życia, czy chciałabym go przeżyć w biegu? Odmawiać spotkań, rozmowy, przez wymiganie się, że jestem zajęta? Z nosem w laptopie przewinąć czas w pracy? By znaleźć się zmęczona wieczorem w domu i marzyć tylko o śnie.

A może raczej chciałabym doświadczyć, przeżyć, poczuć, zobaczyć, dotknąć, posmakować?

Kiedyś – byłam ciągle zajęta. Straszliwie.

Co to w ogóle znaczy „być zajętym”?

To znaczy nie mieć czasu. Jak to nie mieć czasu? Każdy ma czas – Ty masz czas, ja mam czas. Każdy dysponuje czasem. Jak nie masz czasu, to co z nim zrobiłeś? Sprzedałeś, oddałeś, zgubiłeś? O – może zgubiłeś w ferworze zajęć, w zmęczeniu, w gonitwie – straciłeś go. Nie doświadczając życia – przepuściłeś czas przez palce…

Co się zmieniło?

Ja. Zmiana, jak wiele tych dobrych, przyszła wraz z dziećmi. Obserwując maluchy osadziłam się mocno w teraźniejszości. Bardzo chciałam doświadczyć, przeżyć z nimi te wszystkie chwile – chwile postępów, upadków, momenty radości i płaczów. Dzieci są tak mocno osadzone w teraźniejszości, bo przecież – nie dysponują żadnym innym czasem. Dla nich każdy moment jest ważny. Nie do pogardzenia. Doświadczają świata wszystkimi zmysłami. Są otwarte, na to co nowe, i nigdy przenigdy nie znikają w swojej głowie.

Co, co? Oh – oczywiście – łatwo jest żyć dniem, gdy całe obowiązki kumulują się w domu, ale co, gdy wraca się do pracy?

Co? Nic – tak naprawdę bycie zajętym to nasz, subiektywny wybór. Nie ma takiej pracy, której nie dałoby się zorganizować, na tyle dobrze, by świadomie dysponować czasem. By nie „być zajętym”, a „być obecnym”. Doba ma 24 godziny – to bardzo dużo. Tydzień – 7 dni. To bardzo dużo czasu, w którym możemy być. Teraz. Być dla siebie. Być dla innych. Pracować, ale też i relaksować się. Pracować, ale i rozmawiać, spotykać się. Mieć czas na zajęcia, ale i na zbieranie jesiennych liści w parku z dziećmi.

A pośpiechu, którego uczymy dzieci pisałam w poście: http://olauru.ayz.pl/ml-eko/czy-uczysz-swoje-dziecko-pospiechu/

Czy uczysz dziecka bycia zajętym?

Dzieci widzą to, jacy jesteśmy, jak się zachowujemy. Zamiast byle jakiego, szybkiego życia w biegu, pokażmy, że można żyć świadomie, bez zajętości, za to z ogromną dozą obecności. Dla nich, dla siebie, dla innych.

Zamień „Jestem zajęty” na „jestem tu i teraz”.

A Ty? Czy uczysz dziecka bycia zajętym?

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail