Czy uczysz swoje dziecko pośpiechu?

…pośpiech, pospieszanie siebie i innych, zabija czas.

 

Znasz to?:

Szybciutko się ubieraj, bo jesteśmy spóźnieni. Nie ma czasu – zaraz się zacznie. Szybko, szybko…”

Przyznam, że nie jestem zadowolona, gdy pospieszam siebie i moją rodzinę. Właściwie – nie chciałabym tego robić. Po dniu, w którym wszystko wykonywane jest w owym pośpiechu, mam wrażenie, że cały dzień przeciekł mi przez palce. Jestem zmęczona, to fakt, ale na pewno nie mam wrażenia, dobrze spędzonego dnia.

 

Czy pośpiech jest nam potrzebny? Czy jest potrzebny naszym dzieciom?

Mówi się, że nastały szybkie czasy. Wszystko musi być już, na teraz. Natychmiast odpowiedzieć, natychmiast zrobić, najlepiej znaleźć się w kilku miejscach jednocześnie. Jeżeli dzień nie pęka w szwach od nadmiaru zadań, to wg niektórych, jest się… hmm – gorszym? Przepracowanie i zmęczenie, mam wrażenie, jest dla niektórych syndromem sukcesu. A jak to wszystko realizować bez pośpiechu? Nijak się nie da.

I po co nam ten pośpiech?

Ostatnio naszła mnie refleksja, że pośpiech, pospieszanie siebie i innych, zabija czas. Kiedy się spieszę, nie utrwala się we mnie żadna chwila, wszystko rozmywa się w nieustającym stresie, że już, że teraz, że zegarek tyka… Jeżeli po tygodniu nie mogę uświadomić sobie, jak owych 7 dni minęło – jest źle. Mam w pamięci całe lata, które minęły jak z bicza trzasnął, o których jedyne co mogę powiedzieć, to to – że brakowało mi czasu.

…czy tego chcę nauczyć moje dzieci? By nieustannie żyły w pośpiechu, z przeświadczeniem, że jedyne co ma znaczenie to tykający zegarek? By nieustannie patrzyły w przód, gubiąc to co jest tu i teraz?

 

I to nieustanne czekanie na…

Czekanie na piątek. Czekanie na weekend. Czekanie na wakacje. Czekanie na wolne. Czekanie, aż skończy się szkoła podstawowa. Czekanie, aż skończy się liceum. Czekanie, na czas po sesji. Czekanie na koniec studiów…

Zupełnie bez sensu – i czy tego chcę nauczyć moje dzieci? By nieustannie żyły w pośpiechu, z przeświadczeniem, że jedyne co ma znaczenie to tykający zegarek? By nieustannie patrzyły w przód, gubiąc to co jest tu i teraz?

 

Szczęściem, dzieci są mocno osadzone w teraźniejszości. I nie chciałabym, by zabiły w sobie o uczucie. To teraźniejszość składa się na życie, na drobne smaczki i przyjemności. To w tym momencie kwitnie kwiat, niebo jest niebieskie, a ciepły wiatr muska policzki. To w tym momencie sprzątam, idę na spacer, bawię się z maluchami w piaskownicy. I jak człowiek wyzbywa się tego nawyku spoglądania na zegarek, myślenia w przód, że już czas wracać, czas się pospieszyć, to nagle – dzień okazuje się długi, niesamowicie bogaty. I to wszystko na wyciągnięcie ręki – tu i teraz.

 

Dzieci uczą się wszystkiego: umiejętności, zachowań, naszego stylu bycia. Mniej pośpiechu, a więcej spokojnego korzystania z tego czym obdarowuje nas rzeczywistość, tu i teraz, tego chcę dla nich.

Bogatego tu i teraz – tego Wam i sobie właśnie życzę.

 

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • Pingback: Czy uczysz dziecka bycia zajętym? - ml-EKO Blog()

  • Anna Włoczkowska

    Nie każdy ma na to komfort, zazdroszcze

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Jak dla mnie to nie kwestia komfortu, tylko wyboru. 🙂 I nie tak, że stoję tu bez winy. Też zdarza mi się pospieszać: siebie, innych, dzieci. Złorzeczyć na korek na drodze, czy tłum na poczcie. Bo szybko, szybko, szybko…

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)