Dieta dzieci na odporność

Dieta dzieci na odporność: 5 sposobów na naturalną odporność u dzieci

Choroby dzieci to zmora: wiem to ja, na pewno wiecie to i Wy (skoro szukacie informacji o poprawie odporności). Od pewnego czasu konsekwentnie staramy się z mężem budować odporność naszych dzieci. Pomagać im, by infekcje łapały w jak najmniejszym stopniu. Robimy to na różnych płaszczyznach i dziś chciałam Wam napisać o tym, jak działamy dietą. Jak wygląda u nas dieta dzieci na odporność?

Dieta dzieci na odporność

5 sposobów na naturalną odporność u dzieci

1. Zimą stawiamy na pokarmy rozgrzewające

Zimą, czy właściwie – zimową porą stawiam na te pokarmy, które pomagają utrzymać wewnętrzny ogień, ciepło i rozgrzanie. Rezygnuję natomiast ze wszystkiego, co wychładza i dodatkowo zaśluzowuje nasz organizm. W ciągu dnia zjadamy 3 ciepłe posiłki. Zarówno śniadanie, obiad jak i kolacja jemy ciepłe. Na śniadanie jest to zwykle kasza jaglana (fenomenalne działanie rozgrzewające!) lub owsianka. Na obiad spożywamy zupę (obowiązkowo) i ewentualnie drugie danie. Na kolację sięgamy po lekkostrawne, łatwe dania, np. gotowana kasza z brokułem, ryż z jabłkami. Staram się podawać dzieciom napoje ciepłe, a przynajmniej letnie, nie chłodne. Korzystam z przypraw takich jak cynamon, imbir, kardamon, kurkuma, gałka muszkatołowa. Nieco ostrzej przyprawiam zupy (choć tu muszę mieć na względzie delikatność podniebienia starszego dziecka, więc ta ostrość jest dostosowana do jego potrzeb). Staram się zrezygnować z przetworów mlecznych takich jak kefiry, jogurty, maślanki – działają mocno wychładzająco. Tylko okazjonalnie podaję dzieciom winogrona (wychładzają). Z domowych soków wybieram te, których podstawą jest burak (rozgrzewa). Natomiast ograniczam te z marchewki (chłodzi). Oczywiście, jeśli dzieci życzą sobie jogurt to nie odmawiam go kategorycznie (wierzę głęboko w instynktowne smaki u dzieci podpowiadające jakie składniki należy uzupełniać w diecie). Przy czym, podaję je im ogrzane do temperatury pokojowej.

2. Dużo pijemy

Staramy się podawać dzieciom dużo napojów. Są to głównie herbatki malinowe, ewentualnie soki (przy czym nie słodzone): z malin, ostrężyn. Kiedy widzę, że choroba czai się za rogiem – podaję dzieciom kapitalny rozcieńczony syrop z kwiatów czarnego bzu (podany odpowiednio wcześnie wyprowadza z rozwoju choroby). Czasem dosładzam napoje miodem.

Kiedy zimno rezygnujemy z napojów mlecznych takich jak kakao na mleku.

3. Zwracamy uwagę na piramidę żywienia

Nie tylko dla wzmocnienia odporności, ale generalnie staramy się mieć na uwadze zalecenia dietetyków co do diety: naszej i dzieci. Zwracamy uwagę na to, by rzeczy słodzone cukrem i syropem glukozowo-fruktozowym eliminować praktycznie do zera. Co nie oznacza, że w diecie dzieci nie ma rzeczy słodkich: chętnie sięgamy po rodzynki, daktyle, suszone morele – jako dodatek do owsianki, czy jako podwieczorek. Często jemy słodkie owoce. Jako słodzika wykorzystuję syrop z agawy, syrop daktylowy, ewentualnie ksylitol lub stewię. Częstym błędem (jak podają dietetycy) jest nadmierna podaż białka pochodzenia zwierzęcego w diecie dzieci. Dlatego białko zwierzęce pozostawiamy jako element obiadów: śniadania, kolacje są ich pozbawione – w tym wypadku wybieramy kasze, warzywa. Do kanapek można podać szereg rzeczy (niekoniecznie szynkę) – ja sama uwielbiam przygotowywać pasztety z warzyw czy roślin strączkowych, moje młodsze dziecko nie gardzi hummusem. Czasem chlebek po prostu moczymy w oleju czy w occie i zjadamy w takiej postaci. Pycha! *

4. Podajemy dzieciom kiszonki i miód

W okresie chorobowym kiszonki to nasze polskie prawdziwe błogosławieństwo. Na szczęście moje dzieci lubią ogórki kiszone i staram się je przemycać przy możliwych okazjach. Ubolewam, że nie lubią tak bardzo kapusty kiszonej, jak ja, ale – jako, że przykład działa najlepiej, staramy się z mężem spożywać surówki i zachęcać dzieci do jedzenia. Dieta dzieci na odporność zawiera kiszonki!

Uważam, że naturalny, niepodgrzany miód to wspaniały naturalny antybiotyk. Odrobinę miodu dodaję do porannej kaszy, czy owsianki. Czasem dzieci dostają kanapeczki z miodkiem.

5. Nie bójmy się oleju

Do tego, co jedzą dzieci staramy się dodawać surowe oleje, np. oliwę z oliwek, olej lniany budwigowy. Jak pisałam wyżej: czasem moczymy chlebek w oleju. Odrobię oleju dodaję do owsianki, ugotowanej kaszy czy ryżu. Dla równowagi proporcji kwasów omega-3 i omega-6 używamy też masło.

* Polecam zapoznać się z piramidami żywieniowymi dla dorosłych i dzieci. Instytut Matki i Dziecka wydał poradnik do pobrania Poradnik żywienia dziecka: http://www.imid.med.pl/images/do-pobrania/poradnik.pdf , w którym prezentowane są zalecenia co do ilości spożywanych pokarmów przez dziecko.

*Powyższy tekst nie ma na celu zastąpienia porady lekarskiej. Jest oparty na własnych doświadczeniach i przemyśleniach.

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.alinadobrawa.pl/ Alina Dobrawa

    O takich zaletach kiszonki nie miałam pojęcia :). Dobrze wiedzieć.
    U nas mocno się posypała odporność. Wspomagamy się dodatkowo tranem i witaminą C.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail