nocnikowanie

#GadkiMatek – nocnikowanie

Nocnikowanie i odpieluchowanie – temat – rzeka.

 

Razem z Olą z bloga Turkusowa kropka zaczynamy nowy cykl na naszych blogach: #GadkiMatek. 2 razy w miesiącu – na każdym blogu pojawi się nasza rozmowa okołodzieciowa. Dla nas samych są one bardzo interesujące. Myślę, że dla Was również. Razem z Olą – zapraszamy!

Ja: Pytanie typu ”szybka piłka”: Ola – Twoje dzieci: odpieluchowane i korzystają z nocnika? Czy jeszcze nie?

Ola: Starszy częściowo odpieluchowany, ale korzysta już z kibelka. Z nim były batalie i nadal na noc potrzebujemy pieluch. Nie naciskam. Na razie cierpliwie czekam. Młodszy dopiero co skończył rok, więc nadal w pieluszkach, chociaż na grubszą sprawę sadzam na nocnik i często nam się udaje.
U Ciebie pewnie starszaki już dawno odpieluchowane?

Ja: Tak. Ze starszym poszło stosunkowo łatwo. Ze względu na korzystanie z wielorazówek zależało mi, żeby nauczył się korzystania z nocnika wcześnie, także jak zaczął sam siadać – sadzałam go i oswajałam z nocnikiem. Ale pełne nocnikowanie i w pełni z pieluch zrezygnowaliśmy dopiero jak skończył 2 lata. Co do młodszego – byłam przekonana, że posiadając rodzeństwo nocnikowanie pójdzie jak z płatka i odpieluchuje się sam. I tu – zostałam zaskoczona, bo jednak tak się nie stało. Bez naszej namowy i prób, podejrzewam, że mógłby chodzić w pieluszce do tej pory.
Wiesz, często słyszałam opinie – głosy z pokolenia naszych rodziców, że dzieci były odpieluchowane we wczesnym wieku ok. półtorej roku. Przyznam, że nie chce mi się w to wierzyć. Patrząc na moje dzieci – wiek 2 lata faktycznie wydaje się być odpowiedni do pełnej rezygnacji z pieluszki. Takie zresztą są głosy specjalistów. Jak uważasz?

Ola: Specjaliści specjalistami, ale najpierw opowiem Ci, co było u nas.
Smoka zaczęłam sadzać na nocnik, gdy miał jakieś 9-10 miesięcy. Szybko wypracowaliśmy schemat, że grubszą rzecz robił na nocnik. Wpadki praktycznie się nie zdarzały. Z siusiu czekałam. Koło 2 urodzin stwierdziłam, że już czekać nie będę. Akurat było lato, więc zaczęliśmy odpieluchowanie. Były rozmowy, książeczki, maluch sam wybrał dla siebie majtki w sklepie. I co z tego wyszło? Jedna wielka klapa. Kompletnie tego nie łapał. Ja byłam cierpliwa. Nie krzyczałam, ani nic z tych rzeczy. Pierwszy raz zawołał sam, że chce siusiu, gdy miał 2 lata i 7 miesięcy. Od tego czasu pieluszki w dzień na dobre zniknęły z naszego życia. Niestety z nocami nie jest już tak różowo i dalej się męczymy (a młody ma już 4,5 roku).
Uważam, że każde dziecko ma swój czas. Nie ma czegoś takiego, że 2 lata to jakaś magiczna granica. Są dzieci, które wtedy bez problemu rezygnują z pieluch a są dzieci, które potrzebują na to więcej czasu.
I według mnie wielorazówki nie mają tu za wiele do powiedzenia, bo akurat Smok był w dzień na wielorazówkach przez drugi rok swojego życia .
A Wam się ta sztuka udała bez większych ofiar?

Ja: Wracam pamięcią te 3 lata wstecz. Ze starszym trwało to około tygodnia – od dnia w którym zdjęłam mu pieluchę i zaproponowałam majtki, do dnia, w którym cały dzień minął bez wpadek. I szło to takimi etapami: pierwszy dzień – zero kontroli. Wiesz – zabawa – i nagle widzę, że mały ma pod sobą kałużę. Drugi dzień – widzę, że mały orientuje się, że zaczyna sikać. Trzeci dzień – pierwsze oznaki, że zbliża się siusiu, itd. Ale oczywiście – potem zdarzały się wpadki. Szczególnie przy zabawie, czy wyjściu z domu.
Z młodszym było inaczej. Kiedy zorientowałam się, że on nie ma ochoty rezygnować z pieluchy (mimo, że naprawdę byłam pewna, że widząc starsze rodzeństwo załatwiające swoje potrzeby, odpieluchuje się sam) – zrobiłam tak samo jak ze starszym: zdjęłam mu pieluchę. No i cóż. Z siusianiem nie było tak źle, tzn. długo o tym nie informował, ale sadzany na toalecie załatwiał swoją potrzebę. Gorzej było z tzw. numerem dwa czyli kupką. Mały nijak nie dał się przekonać, aby załatwiać tę potrzebę do toalety czy na nocnik. Natomiast – krył się gdzieś po kątach, i dopiero potem przychodził do mnie zadowolony z informacją, że ma kupkę w majtkach. I trwało to jakiś czas. Ale na szczęście – dla mnie – starsze dziecko wsparło nas w tej akcji. Tzn. mój starszy synek kiedy szedł do toalety, wołał młodszego, żeby ten siadł sobie obok niego na nocniku. I to zadziałało. Stopniowo młodszy zaczął się na tym nocniku rozluźniać i wykorzystywać go do załatwiania potrzeb. Także gdzieś w wieku 2,5 roku było już dobrze. Oczywiście – poza nocą, bo tu cały czas używamy pieluszek.

GADKIMATEK

Ola: To widzę, że ze starszym miałam „bajkę”. Ja cały czas mam nadzieję, że z Młodszym będzie drobinę łatwiej. A macie jakieś książeczki o odpieluchowaniu?

Ja: Oczywiście! „Misia Marysia żegna pieluszkę”. I kupiliśmy ją właśnie dla młodszego. Ale przyznam, że nie zauważyłam żadnego progresu po wertowaniu tej książeczki. A u Was?

Ola: U nas jest „Nocnik nad nocnikami” i „Nocnik Maksa”. Ta pierwsza jest całkiem ciekawa, druga totalnie bez sensu. Z resztą też nie zauważyłam po nich efektu.

Ja: Czyli nasze doświadczenia są podobne: w zasadzie to dziecko samo powinno pojąć i zrozumieć swoją fizjologię. Choć, był jeden moment kiedy to szczególnie obserwacja rówieśników przynosiła postęp. Chłopcy i siusianie na stojąco. Tu widziałam, że ewidentnie obserwacja rówieśników sprzyja uczeniu się tej „techniki” załatwiania swojej potrzeby. Szczególnie na placach zabaw. U Ciebie podobnie?

Ola: Tak. W pewnym momencie dla starszego siusianie na stojąco stało się interesujące. Mam wrażenie, że obsługa chłopców pod tym względem jest prostsza. Ale co ja tam wiem, skoro u mnie sami chłopcy

Ja: U mnie też – a teraz ma pojawić się dziewczynka! No, ale chyba nie będzie, aż tak ciężko.
Czy myślisz, że używanie wielorazówek sprzyja odpieluchowaniu się i szybszemu nocnikowaniu?

Ola: Myślę, że to także zależy od dziecka. Z resztą nie ma tego, jak sprawdzić, bo jedno dziecko do drugiego nie jest podobne. Tak, jak wcześniej mówiłam, u starszaka używałam wielorazówek bezpośrednio przed odpieluchowaniem, a i tak były z tym problemy.

Ja: Masz rację – to jednak dziecko decyduje o tym czy już jest czas. U mnie o tyle wielorazówki się w kwestii nocnikowania przydały, że niewątpliwie mnie nie rozleniwiały i dopingowały, by pracować z dzieckiem.
A jak radzicie sobie na wycieczkach, wyjazdach i w podróży? Ja przyznam, że jestem podłamana kwestią publicznych toalet, do których mam iść z dzieckiem. Przede wszystkim, rzadko kiedy dostępna jest opcja „dla dziecka” – tzn. niskiej toalety, czy choćby podstawki. W Krakowie spotkałam się z tym tylko w Ikei, i być może w którejś galerii handlowej. Pozostaje z dzieckiem iść do kabiny dla dorosłych – które najczęściej są bardzo ciasne i nieprzystosowane dla dwóch osób. A jeżeli dziecko korzysta samo – toalety są bardzo często dla nich za wysokie (tzn. dla chłopców którzy siusiają na stojąco). Bardzo rzadko zdarzają się podstawki dla dzieci, które ułatwiłyby im umycie rąk. Widzę, że naprawdę to jest temat całkowicie niezrozumiały przez właścicieli restauracji, czy miejsc gdzie człowiek zatrzymuje się w czasie podróży. O ile przewijaki widuje się (ale nie wszędzie), o tyle kwestia załatwiania potrzeb przez młodsze dzieci jest praktycznie nierozwiązana. Dziwić się rodzicom, że często wolą posyłać dziecko pod krzaczek, gdzie jest im najzwyczajniej łatwiej się wysiusiać.

Ola: Teraz to już mamy łatwo, bo Smok jest już bardzo wysoki i bez problemu dostaje do ubikacji. Siusia na stojąco. Gdy był trochę mniejszy, albo podnosiłam go odrobinę do góry, albo jak była taka możliwość wolałam pozwolić mu iść zrobić siusiu w krzaczki. Mieliśmy także nocnik składany, ale ten muszę przyznać okazał się niewypałem, bo był totalnie nieprzystosowany do chłopców, ale na grubszą sprawę był ok.

Ja: O – nocnikowanie z gadżetami? 😉 Nocnika składanego nigdy nie mieliśmy. Ogólnie staram się unikać gadżetów 😉 Choć, przyznam, że z nocników bardzo chwalę sobie dwuczęściowy nocnik z Ikei – jest genialny, wysoki i łatwy do mycia.
Chciałam się jeszcze zapytać Ciebie o kwestie nocy, pieluch i siusiania. Mówiłaś, że starszy wciąż w pieluszce. Masz jakiś plan – co z tym zrobić? Ostatnio na swoim blogu pisałam o problemie jakim jest siusianie nocne starszych dzieci (starszych tzn. od 5 roku życia). U nas starszy bez pieluszki, ale jednak wpadki się zdarzają. Pomaga wybudzanie w nocy na siusiu, ale wiadomo – to taki półśrodek, bo jednak przerywamy dziecku sen.

Ola: My też mamy nocnik z Ikei i to chyba jeden z lepszych nocników dla chłopców. Na ten nocnik składany się skusiłam, ponieważ starszy synek odkąd mniej więcej skończył rok nie chciał grubszej sprawy załatwiać do pieluchy. Często wtedy jeździliśmy, a wysadzanie synka na toaletę w pociągu nie bardzo mi się podobało. Stąd kupiłam ten „gadżet”. Tak, czytałam u Ciebie ten artykuł i dałaś mi do myślenia. Ja na razie planu nie mam. Rok temu Smok miał ledwo ponad 3 lata, urodził mu się młodszy brat, poszedł do przedszkola, więc odpuszczałam sprawy nocnej pieluchy. Miał maluch dużo stresu. Z nim też był problem, ponieważ nawet na leżakowaniu w przedszkolu często zdarzały się wpadki. Na tamten czas chciałam, aby udało się odstawić pieluchę do leżakowania. Dopiero na wiosnę nam się to udało. Na noce nie naciskam. Poczekam do wiosny i spróbujemy. Jeśli po piątych urodzinach nadal będzie ten problem, chyba przejdę się do lekarza, aby sprawdzić, czy to nie jest jakaś bardziej skomplikowana sprawa.

Ja: My też poczekamy. Zwłaszcza, że teraz będzie rodzić się siostrzyczka chłopaków, więc znowu nastąpią w domu zmiany.

To co – jakie mamy wnioski o nocnikowaniu? Nie naciskać, dać dziecku czas, i być cierpliwym?

Ola: I przestać patrzeć na inne dzieci, które odpieluchowały się mając rok.

Ja: Ola – dzięki za rozmowę!

Na odpieluchowanie i korzystanie z nocnika (nocnikowanie) dla każdego dziecka przychodzi odpowiedni moment. Nie ma co się porównywać, denerwować czy martwić. Cierpliwości!

 

Olga Vitoš

Olga Vitoš

Olga Vitoš – Mama dwójki urwisów, żona M i blogerka (Turkusowa Kropka). Kobieta, która nie potrafi usiedzieć na jednym miejscu. Kocha podróże i przeprowadzki do innych krajów. Z racji posiadania #highneedbaby zapalona chustomama, zwolenniczka Rodzicielstwa Bliskości i karmienia piersią. Od niedawna prowadzi własną firmę (Czeski Web) a prywatnie uwielbia biegać z ołówkiem w ręce i aparatem fotograficznym.

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.retromoderna.pl/ Moderna

    Z dwójką starszych dzieci jakoś poszło i temat mamy już za sobą, a na Janka jest jeszcze czas, ale myślę, że też będzie dobrze, nie może być inaczej. :))

    • http://www.ml-eko.pl Ola Uruszczak

      Każdy się w końcu tego uczy, co nie?

  • Nata Li

    Ja powoli się przymierzam do nocnika (zakupiony w internecie, już jest w drodze). Mała ma 9,5 miesiąca, wiec myślę, że możemy spróbować, zobaczymy jak nam pójdzie…

    • http://www.ml-eko.pl Ola Uruszczak

      Ważne, aby dziecko samodzielnie siadało. A potem – to nauka, nauka, nauka…

  • Anna Kozakiewicz

    U nas poszło gładko 🙂

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail