Gdzie do kina z dzieckiem?

Mamy z maluszkami są coraz chętniej
goszczone w przeróżnych lokalach. Przynajmniej w Krakowie! Kto by
to przypuszczał, że do kina można iść z niemowlakiem. A jednak!
O „Barankach w pieluchach” pisałam Wam już kiedyś tu: KLIK.
Napiszę i tym razem.
W doborowym towarzystwie, bo z Żanetą
i Matim (blog: Tere fere kuku) wybraliśmy się w zeszłym tygodniu
do kina, na arcyhit „Dianę”. Pomiędzy jednym a drugim
podnoszeniem Gabryśka z podłogi, poszukiwaniem niekapka i
Gabryśkowej kaczki, a także karmieniem i bujaniem na ręce, udało
mi się film obejrzeć. Czy polecam? Stanowczo: amatorom romansów i
love story. Bo dzieło to o wielkiej miłości, ale tym razem nie
byle jakie, bo okraszone splendorem królewskim, do którego mnie
daleko.
Po seansie, kino „Pod Baranami” i
tym razem zaoferowało nam coś jeszcze: krótką prezentację zajęć
dla dzieci i rodziców „Brzdące grające” przy udziale
animatorek ze stowarzyszenia Famiga. Przyznam, że już tych kilka
minut muzycznych zabaw przypadło mi bardzo do gustu i mam duży plan
na nie, razem z moją pociechą, chodzić. Może ktoś zna, był,
uczęszczał, chodzi obecnie?
Po kinie nasza czwórka udała się do
Mama Cafe. „Udała się” – powinnam napisać przebiegła, bo
dopadła nas ulewa, a dysponowaliśmy tylko 1 parasolką Żanety
(dzięki wielkie!). Niestety, ja swojej zapomniałam.
A Mama Cafe? W sam raz dla maluszków:
bo to i kącik zabaw z prawdziwego zdarzenia, przewijak, na którym
faktycznie można przewijać, a w menu pozycje dla maluszków.
Polecam!
Mati i Gabrysiek spędzili czas w
bawialni korzystając ze wszystkiego, co nawinęło się pod ich
łapki. Nawet ze zjeżdżalni. Dogadywali się po swojemu (chyba)
całkiem dobrze. W końcu – to nie ich pierwsze spotkanie! Jak to
Żaneta określiła: kumple.
Pogaduchy, pogaduszki, rozmowy… Że
zarzucę fejsbukiem – lubię to!
Żanetka dzięki! Bardzo się cieszę,
że udało nam się spotkać. Mam nadzieję, że następny raz będzie
wcześniej niż później.
Zapraszam na zdjęcia!
Relacja Żanety
pod tym linkiem: http://www.znaczkijakrobaczki.pl/2013/09/kumple.html
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/12653269615836088922 Snikersikowa

    wciąż nie mogę uwierzyć, że udało ci się obejrzeć film, tak po ludzku, w kinie:)

  • http://www.blogger.com/profile/17898449145383511736 takatycia

    Olu, do szybkiego następnego! I dużo zdrówka dla Was! :*

  • http://www.blogger.com/profile/04388505184861974182 Przewijka

    Świetna sprawa. U nas w mieście nie ma takich luksusów… Mało tego, jak chodziłam z Młodym w nosidle, to myślalam, że co niektórzy mnie zjedzą żywcem… Takie średniowiecze w centrum Polski… ;/

  • http://www.blogger.com/profile/15429558483121339931 Wypaplani

    Fajne miejsce 🙂 U nas króluje MultiBabyKino na seanse z dzieciakami.

  • http://www.blogger.com/profile/13039500895981175719 Kinga Mak

    Fajnie, że powstają takie miejsca. Na szczęście jest ich coraz więcej, ale o takim kinie w Łodzi jeszcze nie słyszałam niestety..

  • http://www.blogger.com/profile/14058667429996142206 Nessie

    W Krakowie jest wiele fajnych zajeć i miejsc dla dladzieci, schody zaczynają się po powrocie do pracy, bo większość jest w godzinach pracy, ale i w weekendy można coś ciekawego wyszperać.

  • http://www.blogger.com/profile/12089679289642492189 Mama Mamusia Mamunia

    Do tej pory nie wybrałam się z córą do kina, ale po przeczytaniu Twojego artykułu, muszę spróbować:)

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail