Jak oczyścić nos niemowlakowi?

Katar, katarek, zatkany nosek… Każda
mama zna to z własnego podwórka, co nie? Kataru – mimo, że sam w
sobie nieszczególnie groźny, nie ma co bagatelizować. Zatkany nos,
źle wentylowane zatoki, spływająca do gardła wydzielina – to
może być preludium groźniejszych problemów, takich jak zapalenie
ucha, gardła, czy zatok.
Dlatego maluszkom czyścimy nos –
często i dokładnie.
Jak? Ha – i tu zaczynamy się
doktoryzować. Z pomocą przychodzą odpowiednie przyrządy: zwykła
gumowa gruszka, Sopelek, Frida, Katarek… Wszystko po to, aby biedny
rodzic poradził sobie z usunięciem kataru z małych nosków.
My korzystamy z Fridy – jak to pani
doktor określiła: „takiej na małe katary”. Frida sprawdzała
się dobrze, gdy Mały był mniejszy, mało ruchawy i niebroniący
się przed zabiegami, które oferowaliśmy. Kiedy to było!
Aktualnie Frida nie zdaje się na nic. Mały odwraca główkę, macha
raczkami, ewentualnie uruchamia rozdzierający płacz. Wszystko,
byleby tylko nie oczyszczać jego noska.
I co ja mam robić?
Na razie katar cieknie niczym woda,
więc w ruch poszły chusteczki higieniczne i mały nosek jest
wycierany. Dobrze jednak wiem, że za kilka dni, wydzielina
zgęstnieje, zatka nos i będzie doskonałą pożywką dla bakterii.
I jak wtedy oczyszczać nosek?
Wiem, że w odwodzie jest jeszcze
„Katarek”, który podobno potrafi zdziałać cuda, no ale… Na
razie go nie posiadamy i nie mam pojęcia, czy w naszym przypadku się
sprawdzi.
Poza tym na katar stosujemy wodę
morską i maść majerankową. Znając życie i tak będzie trwał
tydzień lub 7 dni.
Dziewczyny! Dzięki za wsparcie. Tyle
życzeń zdrowia 🙂 to musi zadziałać :*
Tagi: ,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/12817344249528215269 Ola D.

    Mamy i Fridę i Katarek, ale ten ostatni nie jest dla wszystkich dzieci – mój synek boi się jego dźwięku – choć sam odkurzacz uwielbia.
    Czyści genialnie, to fakt, ale u nas nawet podwójny nelson założony przez tatę nie jest wystarczającym argumentem.

    Doradzę Ci z własnego doświadczenia – ucz Gabrysia smarkać – wcale nie jest za wcześnie. Zacznijcie od prychania dla zabawy. Mój syn w tej chwili wydmuchuje już nos jak stary, w razie czego spokojnie obejdziemy się bez aspiratora:)
    Druga rzecz – jeśli Gabryś nie będzie się bał inhalatora – oprócz standardowego czyszczenia rób mu parę razy dziennie nebulizacje z soli fizjologicznej – nawilżają śluzówkę lepiej niż woda morska w spreju i to nie tylko nosek, ale gardełko też.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      A wiesz – z tym wydmuchiwaniem nosa spróbuję 🙂 Może Mały załapie, w czym rzecz…

  • http://www.blogger.com/profile/04388505184861974182 Przewijka

    My mamy Fridę. Jak Młody był zupelnie maluśki, stosowałam nasączone wodą morską waciki. Też dawaly radę. Ale na babolki.

  • http://www.blogger.com/profile/15076602700515028974 Ociec

    Frida rządziła. Gęste – rozrzedzane psitem, czyli wodą morską i inhalacjami z olbasa. Czyli szklanka z wodą gorąca, trzy krople i na cały pokój pachnialo. I Frida w ruch.
    A potem szybko nauczyliśmy się dmuchać. Zabawa w dmuchanie nosem na rodziców czy piórko zdała egzamin 🙂 znajomi nie mogli się napatrzec, jak z młodym robiłem zawody kto dalej dmuchnie 😉
    Powodzenia

  • http://www.blogger.com/profile/04744088665703139266 gosia mysz

    moja córcia ma 16 miesięcy i stosowałam fride teraz mam sopelka u mnie ten preparat się sprawdza trzeba odciągać z wyczuciem nie za silno bo maluch się zrazi i nie będzie chciał

  • http://www.blogger.com/profile/07312390768957447021 Mooonik

    Podłączam się pod radę Oli – uczcie wysmarkiwać nosek. Wbrew pozorom maluchy bardzo szybko to łapią i jest o wiele łatwiej jak dokucza im katar. Nas córka naśladowała we wszystkim więc i przy moim katarze też chciała sama do chusteczki. I jakoś poszło 🙂
    Nam na katar pomaga nasivin, bardzo szybko zwłaszcza w nocy przynosi ulgę.
    Zdrówka życzę!

  • http://www.blogger.com/profile/07920238865234420848 matka_de

    U nas, mimo, że prawie półtoraroczne dziecię to jednak nadal woda morska i Frida. Wiadomo, dziecko wije się i wyrywa, ale trochę na siłę jedno przytrzymuje drugie ciągnie. Jak jestem sama to zapinam w foteliku do karmienia i daję radę ogarnąć, choć emocji w tym sporo. Też polecam inhalację i potem porządne oklepanie – oprócz odkaszliwania sporo tez spływa nosem, choć dopiero ostatnio nauczyłam się jak poprawnie oklepywać. Zdrówka dla Was!

  • http://www.blogger.com/profile/13014304644411773428 Kasia Wojtakowska

    Zdrowia! U nas też nadal woda morska a dziecię już 14 miesięcy kończy. I jak moja przedmówczyni, też muszę się nieźle nagimnastykować, żeby fridą wyciągnąć. Ale chyba najlepiej takie coś działa.

    Nominowałam cię do Liebster Blog Award! Zapraszam:
    http://mojedorastanie.blogspot.co.uk/2013/09/nominacja-liebster-blog-award.html

  • http://www.blogger.com/profile/03399648795138964959 raba rabarbar

    zdrówka!!
    my stosujemy spray z solą morską.
    fridy ani podobnych wynalazków stosować nigdy nie musieliśmy.
    mamy chusteczki higieniczne. jak coś w nosku widocznie jest i nie spływa to robię rulonik z chusteczki i wyciągam.

    ogólnie czytałam w kilku miejscach, że im częściej nosek oczyszczamy tym więcej wydzieliny produkuje.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail