jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Przyznam, że jesień nastraja mnie refleksyjnie. Dookoła widać powolne zamieranie przyrody: liście opadają, trawa robi się brunatna, zamierają kwiaty, nie słychać owadów, ptaki jakby cichsze. Jesień – ta z krótkimi szarymi dniami, chłodem, wilgocią, ta jesień nastraja mnie bardzo refleksyjnie. Dużo myślę również o śmierci. Również w kontekście: jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci.

Temat śmierci nie jest dla mnie tematem tabu. Nie jest dla mnie odległy, mimo że mam wrażenie, w społeczeństwie śmierć jest od nas oddalana. Ludzie umierają w szpitalach, ciała zamykane są w trumnach. Wszystko kręci się wokół życia, używania, przeżywania… A jednak – natura ma swój cykl i jakbyśmy nie chcieli temu zaprzeczyć: śmierć jest etapem życia. Czymś naturalnym. Czymś spodziewanym. Niczego (chyba) nie możemy być tak pewni jak tego, że umrzemy. Możemy w tym miejscu przywołać tytuł filmu: „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. O ile jednak tytuł jest wg mnie bardzo przemyślny, o tyle nie przepadam za nim, bo nadaje śmierci wymiar chorobowy i niejako pejoratywny. A dla mnie jest to naturalna część życia. Etap, z którym warto się pogodzić.

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Myślę, że mając dzieci warto z nimi temat śmierci poruszyć. Uważam, że są tematy, powiedziałabym kluczowe w naszym istnieniu, o których to właśnie rodzice powinni z dziećmi rozmawiać. Tematy te są często trudne, ale tym bardziej powinny wypłynąć od rodziców. Myślę, że dobrze jest temat podjąć w kontekście zbliżającego się święta zmarłych, tradycyjnego czasu odwiedzania cmentarzy i grobów. Czas ten sprzyja refleksji. A na pewno łatwiej jest porozmawiać o śmierci w takich okolicznościach, niż np. w sytuacji śmierci bliskiej osoby. Wtedy, w emocjach być może ciężko będzie nam podjąć rozmowę z dzieckiem.

Temat śmierci i Ty

Warto zacząć od siebie. Od refleksji – jakie to ja mam podejście do śmierci. Nie chodzi mi tu o wywody filozoficzne, czy natury religijnej. Po prostu – o zastanowienie się: czy jest się pogodzonym ze śmiercią. I przez pogodzenie nie mam na myśli chęci do. Pogodzenie, akceptacja: spokojna i zrównoważona. Wiele osób boi się śmierci, a jeśli tak – odpycha ten temat daleko. Być może warto się jednak z nim zmierzyć. Poszukać w sobie odpowiedzi: dlaczego się boję. Zastanowić się, co można zrobić, by śmierci się nie bać, a wiedzieć – że kiedyś się umrze.

Dobrze jest poświęcić chwile czasu na własną refleksję. Dziecko może zadawać pewne pytania, zaskoczyć nas. Wcześniejsza refleksja w mniejszym lub większym stopniu może nas na to przygotować.

W zależności od wieku dzieci i ich etapu rozwoju emocjonalnego rozmowę poprowadzimy inaczej. Przytaczając opinie psychologów – dzieci do ok. 2 roku życia nie rozumieją pojęcia śmierci. Dzieci nieco starsze – do koło 6 – 7 roku życia traktują śmierć jako proces odwracalny. Starsze dzieci mają świadomość nieodwracalności tego etapu życia. Myślę, że niezależnie z jakim dzieckiem rozmawiamy dobrze jest temat ujmować w najprostsze, ale nieprzekłamane słowa. Tzn. np. – nie przedstawiać śmierci jako zaśnięcia. Owszem jest to łatwa i ładna metafora, ale dziecko które wierzy w to co mówimy, może sen zrozumieć wprost. W konsekwencji może to wywołać w nim strach przed snem.

Zastanówmy się też, czy nie przedstawiamy śmierci jako efektu procesu chorobowego. Owszem niektóre choroby mogą zakończyć się śmiercią, ale po I – nie każda choroba tak się skończy. A po II – czasem śmierć przychodzi i bez choroby. Kiedy mówimy o śmierci w kontekście choroby, szpitala to też może wywoływać w dziecku lęk, np. babcia poszła do szpitala to oznacza, że umrze. Albo mama jest chora a to oznacza, że umrze. Pamiętajmy, że my łatwo wywarzamy wagę choroby czy jakiegoś zdarzenia. Dziecko szczególnie młodsze może nie rozumieć tej gradacji i pojmować wszystko wprost.

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci we łzach?

Śmierć niesie ze sobą smutek. Smutek tych co pozostali, tych co tęsknią, tych co kochali. I uważam, że ważne, by nie gasić w sobie tej emocji – nawet jeśli nie jest przyjemne. Czasem to jest właśnie powód unikania rozmowy o śmierci: sami nie chcemy wchodzić w obszary, które przyniosą nam smutek. Zakładamy maskę fałszywej radości, dusimy smutek, czy inne emocje. Innymi słowy – manipulujemy swoimi uczuciami. Jednak warto mieć na uwadze, że w ten sposób w mniejszym lub większym stopniu uczymy tego dziecka. Zastanówmy się, czy to jest dobre. Smutek po śmierci bliskiej osoby powinien znaleźć swoje ujście. Inaczej – zostanie w nas, ukryty, ale nie zniknie. Jeżeli napływają nam łzy do oczu np. przy odwiedzeniu grobu bliskiej osoby, co być może zdziwi dziecko – to powiedzmy mu o tym. Wytłumaczmy w prostych słowach: „Jest mi bardzo smutno, kiedy wspominam babcię. Była mi bardzo bliska, kochałam ją, a teraz nie ma jej już z nami.” Szczere wyznania przyniosą więcej pożytku niż próba stłumienia emocji i ukrywania jej za fałszywym uśmiechem. Pamiętajmy, że dzieci są doskonałymi obserwatorami.

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci – książki i bajki

Zastanawiałam się, czy śmierć jest pokazana w bajkach, w literaturze. Przyszedł mi do głowy „Mały książę”, ale jak dla mnie jest to zbyt metaforyczne. Może ktoś z Was zna odpowiednią lekturę i chciałby podzielić się nią w komentarzach?

Z krótkich animowanych opowieści – znalazłam tę o to poniżej: „Życie śmierci”. Widziałam ją kilka razy i za każdym razem płaczę na koniec. O ile łatwiej jest biegać po łąkach, oglądać gwiazdy, a o ile trudniej zaakceptować śmierć bliskich. Nawet dla Śmierci ostateczne odejście bliskiej osoby jest smutne. Jednak to co ważne – z akceptacją śmierci przychodzi spokój. Nie można żyć wiecznie.

Podzielcie się w komentarzach, czy macie doświadczenie w rozmowie o śmierci, czy macie może inne przemyślenia na ten temat, inna opinię, refleksję. Będę bardzo wdzięczna!

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.wariacjeniezawszenatemat.pl Karolina Kary B

    Myślę, że każdy rodzic potrafi znaleźć ten właściwy moment kiedy warto poruszyć temat śmierci i nie ma co tworzyć na siłę klimatów. Nie jestem za zbyt wczesnym uświadamianiem dzieci. 2-3 latkowi taka wiedza nie jest do niczego potrzebna, co więcej niewiele zrozumie z naszych wywodów. Starsze dzieci warto uświadomić jak najprościej, językiem dostosowanym do wieku. Na rozważania metafizyczne przyjdzie jeszcze czas.

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Oczywiście – nic na siłę. 2-3 lata to jeszcze mało, choć już taki 4 latek potrafi zaskoczyć pytaniem. A wtedy – dobrze umieć jasno odpowiedzieć.

  • http://www.marhericrafts.pl/ Marheri Crafts

    Fajnie, że poruszyłaś ten temat. To rzeczywiście trudne rozmowy, ale nie można ich uniknąć! Znam rodziców, którzy nie zabierają dzieci na pogrzeby, a mi się wydaje, że im większe tabu się robi w sprawie śmierci tym będzie dziecku, a później dorosłemu trudniej zaakceptować ten temat!

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Na pewno. Tematy tabu zawsze są trudne, a mam wrażenie, że jeżeli temat nie zostanie dotknięty w rozmowie na pewnym etapie, tym trudniej będzie w dorosłym wieku. Dotyczy to śmierci, ale i innych tematów.

  • http://www.agnieszkafiuk.pl Aga F

    Bardzo ładnie i trafnie napisałaś na ten trudny temat. W naszym domu o zjawisku śmierci jako takiej rozmawiamy od dość wielu lat – syn w tej chwili jest już 12latkiem. Wynika to z naszego światopoglądu i wiary w reinkarnację. Mamy również dość dużo zwierząt, które siłą rzeczy żyją krócej od nas i wymuszają poruszenie tego trudnego wątku. Ale, nawet jeśli dzieciaki nie uczestniczą w pogrzebach, warto z nimi rozmawiać. Trudno jest wyznaczać konkretną granicę wiekową, bo do tego trzeba dołożyć dojrzałość emocjonalną, która u każdego przychodzi indywidualnie.

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Oczywiście – to wszystko jest bardzo indywidualne. Niemniej – już nawet kilkulatek może, jeżeli w prostych słowach mu to wytłumaczymy, zrozumieć temat. Trzeba mieć też zaufanie do swoich dzieci. A nie wymigiwać się ich wiekiem.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail