Kiedy mleko się starzeje

Pani mleko już mu nie wystarcza. Jest
za mało kaloryczne. Trzeba wprowadzić mieszankę.
Takie oto rewelacje usłyszałam
ostatnio w gabinecie pediatry. W mojej głowie pojawiło się jedno
pytanie: że co?
Jak świat światem, ssaki karmią
swoje młode. Sztuczne mieszanki? O tym matka natura nie wiedziała,
jak wymyśliła karmienie mlekiem. Co nie? Skąd pomysł, że nagle
moje mleko ustępuje jakością mleku sztucznemu. No skąd?
Przecież mleko matki to mleko żywe,
dostrajające się do potrzeb dziecka. Co to znaczy, że dla mojego
jest „niewystarczające”?
Bo nie przybiera na wadze tak jak mówią
tabelki.
Aaaaa. Bo to, że mały jest
zadowolony, uśmiechnięty, pełen energii (której można mu
pozazdrościć), pełza z prędkością godną zaawansowanego w
bojach żołnierza, nie marudzi i nie płacze to nie wystarczające
oznaki, że dziecku jest dobrze. Nie. Ma wpasować się w tabelki i
rubryczki. A do tego powinien dostać jeszcze butelkę (karmić pani
może, ale trochę, tak żeby nie zapełniał brzuszka pani mlekiem,
bo potem nie będzie chciał jeść nic innego).
Zastanawiam się, skąd lekarze (albo
nie uogólniajmy – pani lekarka), wzięła informację, że mleko z
piersi traci na wartości. Skąd? Ja wiem, że marketing firm
produkujących MM jest prężny, ale nie chcę podejrzewać pani lek.
o to, że to, co przekazuje w gabinecie pacjentom (czy raczej
rodzicom pacjentów) wie ze szkoleń finansowanych przez firmę X
bądź Y. Wolałabym, aby opierała się na rzetelnej wiedzy,
popartej własnym doświadczeniem. I nie wierzę, że jakby
przeprowadzić badanie mleka kobiecego, które było podawane
dzieciom po 6 miesiącu życia, to będzie ono bez wartości, za mało
kaloryczne, niewystarczające. No, nie wierzę. Po prostu.
Karmię dalej, wierząc i czując, że
to dla mojej pociechy najlepsze. Butelki podawać nie mam zamiaru.
Nie, nie poczuwam się mądrzejsza od lekarzy. Mnóstwo lat nauki,
praktyka… Ale jakoś podejście do tematu karmienia piersią nie
tylko u pani lek. u której byliśmy, ale w ogóle wśród pediatrów
(rozmawiam z innymi, czytam) dla mnie jest co najmniej dziwne, i zbyt
mocno nacechowane wpływem firm od MM. I żeby nie było, nie mam na
myśli, że karmienie dzieci MM to coś złego. Mam tu na myśli
temat karmienia piersią po 6 miesiącu życia: dlaczego kobieta
(czyt. ja), gdy decyduje się na dalsze kamienie swoim mlekiem,
nagle jest od tego odwodzona?
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/04388505184861974182 Przewijka

    Ciekawe, co moja p. doktor by powiedziała…

  • http://www.blogger.com/profile/15219361057918871414 Kasia Rog

    Też kiedyś pisałam w podobnym temacie. Mi bardziej chodziło o to, że wszyscy najmądrzejsi namawiają matki do przejścia na mm, żeby broń Boże za długo nie karmić piersią.
    Na szczęście pediatra, do której chodzę z Synkiem ma odmienne zdanie od tej, o której Ty piszesz. Popiera karmienie piersią "nawet" powyżej roku. Sama karmiła swoje dzieci ponad 1,5 roku i zachęca do karmienia piersią jeśli jest taka możliwość zamiast przechodzić na sztuczne mleko

  • http://www.blogger.com/profile/00578940162263667690 Magdalena W

    Hmm jak wiesz nie jestem mama:-) Ale ostatnio zauwazylam mamy bardzo dlugo, moim zdaniem zbyt dlugo, karmiace persia. Nie obawiasz sie tego, ze trudno bedzie zmienic nawyk u dziecka jesli nie zaczniesz przyzwyczajac juz teraz? Ciekawi mnie co mysla o tym matki. Mnie nadal nie-matke nieco przeraza widok dzieciakow biegajacych i juz mowiacych a nastepnie krzyczacych "mama mlekaa" itp i pchajacych sie do piersi. To mnie frapuje.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Pytanie brzmi, co to znaczy "zbyt długo". Jako mama, chcę dla mojego dziecka to, co najlepsze. Teraz moje dziecko potrzebuje mleka, bo ciągle jest to jego podstawowy składnik diety. Dla dziecka powyżej 1 roku, może nie jest to podstawa diety, ale często dzieci w tym czasie potrzebują jeszcze przystawić się, bo to zaspokaja ich potrzeby emocjonalne. Dlaczego im tego odmawiać?
      Nie wiem jeszcze jak to jest karmić dziecko naprawdę długo, ale wg liderek La Leche League nie ma czegoś takiego jak trudność w "zmianie nawyku". Dzieci same się odstawiają od piersi.
      A ostatnia sprawa – zauważ, że jesteśmy w takim a nie innym kręgu kulturowym. U nas wszystko to, co pierwotne, naturalne – zwyczajnie razi. Wg tego, co pisała liderka LLL Magda w kulturach Ameryki Pd, czy Azji karmienie 8 latka nikogo nie dziwi. U nas już 2 latek budzi oburzenie. Powtarzając za nią – ludzie to jedyne ssaki, które odstawiają dziecko od piersi wcześniej niż jest ono na to gotowe. Wiem, że świat dookoła nas stoi na głowie, ale chciałabym jak najbardziej odłożyć w czasie moment, gdy mały się o tym dowie.

    • http://www.blogger.com/profile/00578940162263667690 Magdalena W

      Nie mam pojecia co to jest LLL i podejrzewam, ze nawet jak zostane mama niekoniecznie bede wiedziec. Moim zdaniem to co sprawdza sie w kulturach plemiennych czesto nie sprawdza sie w np. miastach. Ameryka Pd. to szerokie pojecie. Watpie by mieszkanki duzych miast karmily 8latkow. Na wioskach moze i tak, ale to jest inny sqiat, inny tryb zycia, inny poziom intelektualny i emocjonalny. Ani lepszy ani gorszy niz nasz, inny, tak samo pelen piekna jak i jego braku jak nasz. Nie wiem co to jest swiat postawiont na glowie bo jesli terazniejszy jest to kiedy zatem i gdzie stal na stopach? Obawiam sie, ze nigdy i nigdzie:-) Moze i jestesmy ssaki, ktore odstawiaja dziecko od mleka szybciej niz jest ono na to gotowe, ale jednoczesnie jestesmy jedynmi z niewielu ssakow, ktorych mlode sa tak dlugo zalezne od rodzicow i tak niezwykle dlugi czas zajmuje im usamodzielnianie sie. Czy w przedluzaniu karmienia nie pojawia sie jakas obawa matek przed wypuszczaniem mlodych/dzieci do konfrontacji ze swiatem zewnetrznym? Przyznasz, ze jestesmy jedtnym gatunkiem, ktory tak dlugo i tak kurczowo trzyma swoje dzieci przy sobie. Wszelkie inne stworzenia konfrontuja swoje mlode ze swiatem znacznie szybciej i znacznie brutalniej.

      Tak, mnie dziwi juz karmienie 2latka. I zastanawia czy to aby na pewno jest dla niego lepsze? Skad to wiemy? Czy to mu pomaga czy moze ogranicza? Czy to go nadmiernie od matki nie uzaleznia? Jestem pewna dobrych intencji tych matek ale skad pewnosc, ze to dziecku pomaga?

      A pragmatyzm podpowiada mi, ze trzeba byc matka, ktora ma czas na tak dlugie karmienie. A co gdy trzeba wrocic do pracy? Lub gdy pojawi sie drugie dziecko? Karmienie dwojki na zmianw? Oj zyczylabym zdrowia i sil takiej mamie, szczegolnie gdyby jeszcze miala caly dom "na swej glowie". A dzieci stety/niestety wychowujemy nie dla siebie lecz dla tego postawionego na glowie swiata:-)

      Tyle moich refleksji. Moze kiedys przekona mnie wizja karmionego piersia 8latka, choc to juz duzy chlopiec/duza dziewczynka. 🙂

    • http://www.blogger.com/profile/00578940162263667690 Magdalena W

      Wybacz literowki i inne autokorekty. Mam za duze opuszki palcow by bezblednie pisac na smartfonie;)

  • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

    Taki długi komentarz wysmarowałam, że musi być w 2 częściach.

    LLL – La Leche League – międzynarodowa organizacja non-profit, która propaguje wiedzę na temat karmienia piersią. Służy pomocom wszystkim kobietom, które mają problem z karmieniem. Niestety, wciąż jest wiele kobiet, które nie uzyskują w tym względzie fachowej pomocy i zwyczajnie – wsparcia. Na LLL mogą w tym wypadku liczyć. http://www.lllpolska.org/

    Na czym możesz opierać swoje wątpienie w karmienie starszaków przez mieszkanki dużych miast? Na własnym przeczuciu, co najwyżej. W przypadku starszych dzieci karmionych piersią zwykle odbywa się to wieczorem, lub w nocy, więc i tak w wielu wypadkach postronne osoby nie mają jak tego zaobserwować.

    Inny poziom intelektualny i karmienie dzieci. Co poziom intelektualny ma do czynienia z karmieniem piersią? A rozumiem. Osoby lepiej wykształcone mogą sobie wszystko „wykalkulować”, a mniej – idą intuicyjnie, tak? Nie wiem dlaczego przy takim a nie innym poziomie wykształcenia też nie można postępować intuicyjnie. W wypadku macierzyństwa wydaje mi się, że właśnie ta intuicja jest najlepszym doradcą.

    Kiedy świat stał na stopach? Jak dla mnie wtedy, kiedy to co naturalne nie było postrzegane jako złe.

    Co do świata stojącego na głowie. Jaki to świat? Taki gdzie dziecko karmione butelką z mieszkanką pochodzącą z laboratorium jest lepiej postrzegane niż dziecko karmione przez własną mamę.
    Tolerancja – tyle się o tym mówi, ale dziwnym trafem tak trudno jest zaakceptować produkująca mleko pierś (o paradoks – do tego została stworzona), ale bez problemu przełykamy i właściwie zobojętnieliśmy na piersi jako obiekty seksualne, którymi media – niemal wszystkie, poza radiem (chyba) karmią nas na prawo i lewo.

    Co do przedłużenia karmienia., jako zaspokajania jakiejś obawy matek. A nie przyszło Ci do głowy, że to samo dziecko chce być karmione piersią? W całej „batalii” o to jak długo karmić piersią, nie dostrzega się dziecka, dziecka, które tak naprawdę może mieć w tej kwestii decydujący głos. Sadzisz, że starsze dzieci są karmione dlatego, że to matki kurczowo je przy tej piersi trzymają? Właśnie nie. Po prostu odpowiadają na potrzeby dzieci, a te mają dłuższa potrzebę być w ten sposób karmione. Niektóre. Bo wiele z nich w okolicach roku same rezygnują z karmienia. Naprawdę rezygnują, po prostu odmawiają piersi.

    Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli przez kurczowe trzymanie dzieci przy sobie. To co: mamy w wieku kilku lat wrzucać je do dżungli z nożem i hasłem – radź sobie? Takie mamy warunki socjologiczne, prawne itd. Długo wychowujemy dzieci, bo one długo tego potrzebują.
    „jednoczesnie jestesmy jedynmi z niewielu ssakow, ktorych mlode sa tak dlugo zalezne od rodzicow i tak niezwykle dlugi czas zajmuje im usamodzielnianie sie” – właśnie. Stąd dłuższe karmienie piersią nie dziwi (choćby ze względu na jego skład odpowiadający na potrzeby rozwijającego się OUN).

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Co do karmienia 2-latka. WHO zaleca karmienie dzieci do 2 roku życia. Swoją drogą ilu 2 latków widziałaś karmionych piersią? Ja – szczerze – ani jednego. I nie chodzi mi o doniesienia z kolorowych magazynów/popularnych stron internetowych. Chodzi mi o Twoje otoczenie.
      Jak już wspomniałam – starsze dzieci często karmione są w nocy, więc powrót do pracy w żaden sposób niczemu nie przeszkadza. Dodatkowo zapracowana mama ma niepowtarzalną możliwość mimo wszystko pozostać blisko z dzieckiem, czego obie strony potrzebują. Karmienie dwójki? No, cóż. Nie znam żadnej mamy karmiącej w tandemie. Więc nie wiem jak sprawdza się to w rzeczywistości. Być może kiedyś będę mieć okazję poznać. A co do mamy, która ma „dom na głowie”. Chodzi Ci o to, że to ją męczy? Akurat w przypadku karmienia, spotkałam się z wieloma opiniami, że to jest dobry moment na odpoczynek, bo wreszcie można sobie siąść. Jeżeli dziecko przystawia się 1 raz na dobę, to ile to zajmuje? 5 minut. Nie przeszkadza to w niczym przy prowadzeniu domu.

      W kwestii postrzegania karmienia piersią Kiedy pierwszy raz poszłam do kina z dzieckiem, razem z kilkoma mamami, czułam się dziwnie mając go zacząć karmić przy innych, obcych. Czy to nie jest paradoks? Wokół nas tak mało mam, tak mało dzieci, że się tego wstydziłam! Wstydziłam! Przez to, że właśnie – wiele osób wokół mnie wypowiada się w Twoim stylu, że karmienie dzieci przez mamy (starszych, no ale w końcu dzieci) jest frapujące (a to i tak delikatne określenie), wstydziłam się. Czego? Tego, że daje najlepszy z możliwych pokarmów dziecku. To dopiero postawienie na głowie moich odczuć. I co? Co za to odpowiada? Mój poziom wykształcenia? Fakt, że żyję w mieście? Nie – atmosfera, która wokół karmienia piersią jest wytworzona. I to jest przykre. Cieszę się jednocześnie, że są dziewczyny np. z LLL, bo moje spaczone odczucia zmieniają. Cieszę się, że poznałam inne mamy, karmiące piersią, bo poczułam się raźniej. Poczułam się zaakceptowana. Cieszę się, ze miałam wsparcie w osobie mojej mamy, która bardzo pozytywnie i z niejaką dumą o karmieniu piersią się wypowiadała. Poczułam się lepiej. I nie – nie chodzi mi o to, że teraz gdzie popadnie wyciągam pierś ze stanika i dawaj. Nie. Chodzi mi o to, że przestałam się tego wstydzić.
      Nie wiem, jak długo będę karmić. Czas pokaże. Karmię piersią i dobrze się z tym czuję.

    • http://www.blogger.com/profile/00578940162263667690 Magdalena W

      Ty akurat nie masz sie czego wstydzic. Karmisz male dziecko, dodatkowo robisz to w sposob elegancki i dyskretny. Mnie nie przeszkadza karmienie i uwazam to za naturalne, jesli matka pokarm produkuje. Natomiast niestety negatywne nastawienie spoleczne wynika z postawy matek terroryzujacych macierzynstwem. W kazdej chwili i miejscu bez najmniejszych skrupolow dpkonujacych "aktu karmienia". Jezeli oburza nas epatowanie nagoscia w reklamach to badzmy konsekwentni i nie epatujmy nia z powodu karmienia. Mozna nakarmic dziecko publicznie i elegancko. Niestety spotkalam mamy, ktore potrafia krytykowac skapo ubrane dziewczyny za golizne po czym bezceremonialnie wystawic piers do karmienia przy stole, przy ciociach itp. Dodatkowo jesli to ma byc moment bliskosci matki z dzieckiem to tym bardziej chyba nalezaloby mu zagwarantowac choc minimum spokoju i intymnosci.

      Tak widzialam karmionego 3latka. Znanego mi. W ciagu dnia. Widok dosc kuriozalny, po slowach "mama cyca!". Rodzice calkiem inteligentni i wyksztalceni. Lubie dzieci i lubie obserwowac ich relacje z matkami, ale to mnie zwyczajnie krepowalo.

      Co do odpowiadania na potrzeby dzieci to oczywiscie jak wszystko uwazam, ze jest to piekne i madre dopoki nie staje sie przerysowane. Eko-rodzice probujacy mnie przekonac, ze odpowiadaniem na potrzeby dziecka jest niezwloczne posadzenie go na nocniku obok stolu przy ktorym inni jedza, ze znoszenie wrzaskow dziecka jest szacunkiem dla jego emocji, a tolerowanie rozwalania czy rzucania przedmiotami to szacunek dla rozwoju osobowosci itd itp niestety nigdy mnie nie przekonaja. Gdzie szacunek dla mnie i innych, gdzie dobre wychowanie? Jakas fundamentalna dyscyplina?

      A karmienia sie nie wstydz!! Robisz to elegancko i dyskretnie. Najladniej ze wszystkich matek, z ktorymi mam teraz kontakt, a troche ich sie nazbieralo:-)

    • http://www.blogger.com/profile/00578940162263667690 Magdalena W

      Jeszcze jedno: czasy gdy to co naturalne nie bylo postrzegane jako zle. Czyli kiedy? Bo pewnie nie w tym wieku. Jesli cofniemy sie bardziej wstecz to owszem ludzie kierowali sie naturalnymi instynktami niestety z wszelkimi tego konsekwencjami. Dlatego kobiety byly w tak fatalnym polozeniu bo naturalnym potrzebom mezczyzn nalezalo natychmiast dac upust, bo meska potrzeba walki i przywodztwa musiala byc zaspokojna wiec sie ciagle naparzali. Pewnie karmili dzieci dluzej i publicznie. Tylko co z tego? Kogo to w ogole obchodzilo. Ok glodne to damy mu jesc, chore to umrze. Kolej rzeczy – naturalna. A ile patologii jest w tych spolecznosciach Ameryku Pd czy Azji. Ta nasza cywilizacja jednak po cos jest i cos prubuje uporzadkowac. Na pewno wolisz zyc tu niz "tam gdzie karmi sie piersia 8latkow". Bo tu masz wybor, tu mozesz o tym dyskutowac. Cieszmy sie tym co mamy. Fascynacje pierwotnymi wspolnotami sa zgubne, z jakichs powodow ludzie od nich odeszli.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Fakt – staram się to robić dyskretnie, bo (tak sobie myślę) nie każdego może zachwycać widok jedzącego z piersi dziecka. Ale co do "aktu karmienia" (fajna nazwa) – wiesz czasem to wynika z przymusu. Spójrz na supermarkety, albo galerie handlowe. Rzadko kiedy jest w nich pokój dla mamy z dzieckiem. pokój gdzie jest krzesło, czy fotel, gdzie można w kulturalnych warunkach nakarmić pociechę bez narażenia (to nie jest dobre słowo) innych na taki widok. Maluch jest głodny i co zrobić? Karmić go toalecie? No, bez przesady. Myślę, że nikt dorosły nie chciałby jeść tam obiadu. Taki maluch przecież też ma swoją godność. Z braku laku mamy wybierają ławkę, albo restauracje czy kawiarnię. Wszystko to, to miejsce publiczne, no i co zrobić. Nie ma innego wyjścia. Jeżeli już się burzmy, że mamy karmią na widoku innych, to stwórzmy im warunki, żeby mogły przyzwoicie przed niechętnymi oczami się schować. Takie pokoje są zwykle w sklepach z art. dziecięcymi. Jest kulturalnie i wygodnie i intymnie.

      "Mama cyca" – szczerze – sama nie lubię tego określenia. Staram się je zwalczać jak mogę. Dla mnie to po prostu karmienie. Wydaje mi się, że można wypracować sobie z dzieckiem drogę takiej komunikacji, aby nie było to takie, hmm.. szokujące dla innych.

      Przerysowane rodzicielstwo o którym piszesz z pobłażaniem i przyzwoleniem na wszystko nie jest na pewno tym, co mnie się podoba. Ale nie wrzucaj tego do wora eko-rodzice. To po prostu rodzice, którzy mają takie a nie inne podejście do swoich dzieci.

      A co do tego świata na opak. Dla mnie w ogóle nasza kultura (nazwijmy to zachodu) wiele rzeczy stawia na opak. Wiele. I nie, nie zgodzę się, że robi to po to, aby było lepiej. Wiesz, często szereg spraw jest niczym zawracanie rzeki kijkiem. W imię czego? Szeroko pojętego rozwoju, technologii, wykształcenia, itp. Co do dzieci – widać to na każdym kroku. A dodatkowo to elektryzuje. Dlaczego? Jak sobie o tym wczoraj myślałam (ha! Z całej tej dyskusji spać nie mogłam) to doszłam do takiego wniosku. Dawniej kwestie dotyczące dzieci mnie nie interesowały, ewentualnie przyjmowałam obiegowe opinie. Dopiero jak sama stałam się matką do głosu doszedł instynkt, który często nie idzie w parze, z tym co narzuca nam kultura, psychologowie itd. Stąd ta zaciętość. A co do powrotu do natury. Spójrz np. na kwestie porodu. Dawniej (kiedy moja mama rodziła) dziecko po porodzie było zabierane od matki i trzymane w osobnych salach. Dziś wiemy, że to dla dzieci jest niedobre, dla matki zresztą też. I co? Powrócono do nazwijmy to „pierwotnej” bliskości mamy z dzieckiem.

    • http://www.blogger.com/profile/15076602700515028974 Ociec

      A może właśnie po to są też mieszanki, żeby nie było potrzeby wyjmowania biustu w tłumie ? Świat jest jaki jest.
      Druga sprawa, czy z półrocznym na przykład dzieckiem trzeba i powinno się chodzić do centrum handlowego, kina, muzeum ?

  • http://www.blogger.com/profile/10920399834867191664 Margot

    Ola, i bardzo dobrze, że nie dajesz się pediatrze.To w ogóle nielogiczne jest! "Niewystarcza mleko z piersi to mm trzeba podać"- a jak mm nie było to przepraszam co? Kiedyś matki lepszy pokarm miały i starczał dopóki dzieci nauczyły się pobierać wszystkie niezbędne składniki ze stałych pokarmów?! Czy po prostu dzieci po 6 mies wtranżalały już mięcho, mleko i kartofle? Na zdrowy rozum: to się kupy nie trzyma i tyle. Mam wrażenie, że w Polsce traktuje się mm jako jeden z oczywistych etapów żywienia, kolejny po KP, a tak przecież nie jest, zdrowe dziecko nie musi korzystać z tego dodatku, noż kurna, na całym świecie i od zarania ludzkość kobieta karmi piersią, więc nie dajmy sobie wmówić, że mm to coś niezbędnego.
    W sytuacji gdy moje dziecko nie przybiera "prawidłowo" (no właśnie, kwestia tabelek…) na wadze, oczekiwałabym od lekarza rad na temat rozszerzenia diety albo zlecenia badań krwi lub moczu. Ale oczywiście to wymaga większej pracy niż zalecenie MM…
    A kiedyś Ania JM napisała tak idealnie trafnie: (http://mamadoskonala.blogspot.com/2013/08/to-co-najlepsze.html)
    "Czy rozumiem kobiety, które z własnego, nieprzymuszonego wyboru karmią mieszanką? Rozumiem. I akceptuję ten fakt, choć go nie popieram. Każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele i o sposobie wychowania i żywienia własnego potomstwa.

    Ja też mam takie prawo. I nikt nie będzie wytyczał końca naszej mlecznej drogi i nikt nie będzie mi mówił gdzie mam karmić moje dziecko. "

    I Tobie też nikt nie będzie mówił ile (i gdzie) masz karmić Gabrysia.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Dzięki Margot. Dzięki też za ten link. Mądrze Ania napisała.

  • http://www.blogger.com/profile/04664431360654325802 Ania W

    ile matek, tyle opinii… karmię mm, z żalem że nie udało się długo piersią. i co obserwuję? po rozszerzeniu diety córka i tak nie chce już dużo pić mieszanki. wystarczająco najada się pokarmami stałymi. dlatego myślę, że nie ma znaczenia czy podajesz pierś czy mm, zarówno jedno jak i drugie spełnia swą rolę. i to nie przez mleko Gabryś nie przybiera. zresztą czy Gabryś nie jest już w wieku kiedy dzieci tak szybko nie rosną? coś podejrzana ta Pani lekarka, chyba miała gorszy dzień w stylu "dziś zrobię wszystko po łebkach" 😉

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Też widzę, ze Mały chce mleko dużo rzadziej niż dawniej. Czasem już tylko w nocy.
      A co do drugiej kwestii: tak on przybiera, tylko ok. 50 g na tydzień,a pani lek. chce aby było to co najmniej 125 g/tydzień.

  • http://www.blogger.com/profile/15076602700515028974 Ociec

    A moim skromnym…
    Siatki centylowe służą do wyłapywania podejrzeń nieprawidłowości rozwoju, diagnostyka wstępna. I nie zostały osiągane przez firmy, a wieloletnie obserwacje. W czasach mojego dzieciństwa też były, może i w czasach naszych rodziców. Więc, nie negujcie wszystkiego.
    A z przytoczonych słów lek. nie wynika przestawienie całkowicie na inny pokarm, a raczej wprowadzenie do diety nowych składników, uzupełnienie o mm, soczki, zupki itp

    A moim skromnym 2,5 latek przy piersi to może już niekoniecznie. Wyszliśmy z jaskini żeby żyć lepiej i zdrowiej. Wiem, że przez setki lat karmiono piersią długo, ale – jaka była śmiertelność dzieci ? Równie dobrze można zrezygnować z antybiotyków i przejść na zioła i wywar z pajęczyny…

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Co do siatek centylowych – zgadzam się. Z resztą, pani lek. dała też inne zalecenia. Ja tylko zwracam uwagę na hasło wprowadzenia MM skoro ja sama jestem dalej gotowa karmić piersią dziecko.
      Oczywiście – w naszych warunkach mamy szansę żyć lepiej (chyba) i zdrowiej (chyba, choć czy w Krakowie;)). Ale jedno drugiemu nie przeszkadza w karmieniu piersią czyż nie?

    • http://www.blogger.com/profile/15076602700515028974 Ociec

      Jeżeli potomstwu nie brakuje jakichś składników, to decyzja czym karmić jest jedynie kwestia przekonań. A o gustach się podobno nie dyskutuje 😉

  • http://www.blogger.com/profile/12671642748353062041 Megi

    co to za lekarka! ja bym jej powiedziała od serca!
    Karmię rok piersią i nie wyobrażam sobie przestać. A na pewno mleko matki nie przestaje byc wartosciowe dla dziecka! mi tez powoedziala połozna w dniu kiedy przyszla zdjąć szwy po cc, ze nie dam rady wykarmic mojego synka tylko piersia, bo urodzil się z wagą 4500 i bede wkrótce zmuszona dokarmiac butelka. mam ochote do niej zadzwonic i powiedziec jak sie bardzo pomyliła i ile zlego moze zrobic chodząc po domach do kobiet po porodize i gadajac takie bzdury!

  • http://www.blogger.com/profile/17273808510184735429 JaMimbla

    Osobiście uważam, że zarówno laktacyjny terror jak i terror zwolenników bardzo szybkiego odstawiania dzieci od piersi są pewnymi formami ortodoksji. I tak jak dziwi mnie krzywe patrzenie na matki karmiące piersią roczniaków, tak samo zaskakuje mnie widok 3 latka uwieszonego u matczynej piersi.

  • http://www.blogger.com/profile/08385210774795920078 mistinguett

    pierwszy raz słyszę o takim czymś. U mnie pediatra zalecał karmienie co najmniej pół roku a najlepiej do roku czasu 😉

  • http://www.blogger.com/profile/09433104088575613279 Aredhela

    Młody ma 2 lata i szczerze nie wyobrażam go sobie przy piersi. Przecież to już duże dziecko które mówi i wszystko rozumie! Mnie jednak widok 2-3 latka ssącego pierś jakoś odrzuca. Jednak nie żyjemy w Azji ani w Ameryce Pd. i na szczęście nie musimy potem wyglądać tak jak te kobiety z cyckami wiszącymi poniżej pępka :/

  • http://www.blogger.com/profile/04388505184861974182 Przewijka

    Wspaniała dyskusja powyżej. Przeczytałam dwa razy i wnioski wyciagnęłam. 🙂

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail