Końcówka pierwszego trymestru

 

DSC_0739

Kiedy to zleciało? Jeszcze niedawno mrozy, niepewne i szare przedwiośnie, krótkie dni… a tu już zielony świat, pełno kwiatów, długie dni i, przynajmniej względnie, ciepło.

Pierwszy trymestr dobiega końca. Za mną, czy też może za nami, poczęcie, odkrycie ciąży, pierwsze badania, oznajmienie rodzicom i niektórym przyjaciołom, stres i niepewność, ale przede wszystkim ta radość i nadzieja, którą ciężko ująć w słowa.
Przez pierwszy trymestr przebrzmiewało echo bliźniaków, których nadzieję posiadania błędnie zaszczepił nam lekarz. No cóż – aktualne USG wyraźnie pokazuje jedno dziecko. Trochę to przykre, no ale w końcu w mojej rodzinie nigdy bliźniąt nie było, więc pogodziłam się z tą myślą.
Jak mam ocenić pierwszy trymestr, pod kątem mojej fizyczności? Powiększenie brzucha może być praktycznie niezauważalne, i właściwie jest niezauważalne dla osób postronnych. No owszem kiedy się rozbiorę widzę wyraźny brzuś – uwypuklony u dołu. Co do zmian brzucha – na początku ciąży pobolewał, jak przed okresem, gdzieś chyba około drugiego miesiąca te bóle całkowicie ustąpiły. Teraz nie czuję żadnych bólów, natomiast od około dwóch tygodni swędzi mnie skóra na brzuchu. Ja to łączę z jej rozciąganiem, dlatego włączyłam już profilaktykę przeciwrozstępową. Smarowanie kremem
skutecznie ten świąd niweluje.
Piersi – po nich bardzo ciążę widać. W przeciągu pierwszych kilku tygodni zwiększyły się o rozmiar, co było dla mnie niemałym szokiem. Naprawdę! Musiałam wymienić swoją bieliznę. Nagłe powiększenie rozmiaru z B do C nie przypadło mi do gustu, bo raczej lubiłam swoje małe zgrabne, niezbyt  skaczące piersi. A teraz? Wielkie, ciężkie, pełne. Na początku, kiedy jeszcze nie wiedziałam czy jestem w ciąży
niemiłosiernie bolały,  nabrały wody, potem faktycznie się powiększyły, no i na szczęście ból zniknął. Zwiększyły się również  sutki.
Jak wspominałam – nudności całkowicie mnie obeszły. Na początku miałam jeszcze napady głodu, teraz owszem potrzebuję jeść regularnie – 4 – 5 razy na dzień, a dzięki temu znikają męczące napady.
Zmęczenie – to jest coś strasznego. Pojawiło się dość szybko i i męczy coraz bardziej. Objawy: konieczność spania po południu, ale nie jakiejś tam kwadransowej drzemki, tylko kilku godzin regularnego snu. Jak podliczyłam śpię około 12 godzin na dobę. Wyjąwszy ok 8,5 godziny na pracę, zostaje mi naprawdę mało czasu na cokolwiek.
Inne zmiany? Skóra na twarzy się wygładziła. Nogi bolą… Tego się boję. Czuję potrzebę robienia codziennie stania na głowie, aby te nogi odciążyć, tylko jak mam to zrobić, skoro tyle śpię.
Libido spadło, dość znacznie. Myślę, że to efekt zmęczenia. Poza tym – gdy mąż raczył jakoś o mnie zadbać pewnie by mnie pod tym kątem rozbuchał, ale że nic nie robi…
Smaków jak na razie nie ma żadnych, żadnych zachcianek, poza może takimi bazowymi – jak nagła ochota na mleko, gdy w diecie zabrakło mi jogurtów i sera.
Psychicznie: spokojnie i pogodnie. Ogólnie, bo czasem przychodzi stres i strach. Co będzie dalej, czy wszystko będzie ok, itp. No, ale chyba tak być musi i trudno by było inaczej.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich,
Ola
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/12231741962782467929 Ann

    Też w I trymestrze spałam, ile wlezie. 😉 Libido miałam równe zeru. A do tego niestety męczyły mnie mdłości, spałam z miską przy łóżku hehe Więc ciesz się , ze Cię to ominęło. 🙂 Ale wraz z nadejściem 2 trymestru minęło i w dodatku spokojniejsza o dziecko i o przebieg ciązy się zrobiłam.

    Pozdrawiam przyszłą mamusię. 🙂

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Platea Perduta

      :)Jeżeli zmęczenie mija – to cudownie… Mam nadzieję, ze i u mnie to minie 🙂

      Pozdrawiam cieplutko 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/02068504135687376447 Agnieszka

    Gratuluje 🙂 Bardzo szczegółowo wszystko opisujesz 🙂 Dla innych przyszłych mam z pewnością są to wskazówki, które je utwierdzą w tym, że nie są same 🙂 Dodaję do czytanych blogów – z ciekawości a poza tym liczę że na to, że w niedługim czasie mi się przyda 🙂

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Platea Perduta

      Dzięki 🙂 Nie chcę, aby mi ten wyjątkowy czas umknął. Jeżeli inne dziewczyny na tym skorzystają, to tym bardziej cieszy mnie pisanie bloga 🙂

      Pozdrawiam cieplutko!

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)