Konkurs! Miłość od Pierwszej łyżeczki

Już od jakiegoś czasu rozszerzamy dietę Gabrysia. Powoli, systematycznie – pozwalamy mu odkrywać nowe smaki. 

Ostatnio gości u nas dużo warzyw, a
to dzięki produktom marki BoboVita z serii Pierwsza łyżeczka.„Pierwsza łyżeczka” to seria
produktów przeznaczona dla niemowląt od 4 miesiąca życia. Każdy
słoiczek zawiera tylko jedno warzywo lub owoc. Mamy ich, aż 7.
Gabryś spróbował już: marchewki, kalafiora i banana. Będziemy
jeszcze próbować: groszku, brokuła, śliwki i jabłka.

Podawanie pojedynczych warzyw i owoców
pozwala na przyzwyczajanie malucha do nowych smaków. Jak podaje
BoboVita specjaliści zalecają, by na samym początku rozszerzanie
diety zacząć od warzyw. Owoce należy wprowadzać w drugiej
kolejności.

Jak na razie Małemu szczególnie do
gustu przypadł smak marchewki. Z apetytem zjada też banana.
Kalafior nie zyskał sobie jego uznania. Gabryś stanowczo odmawiał
współpracy w jedzeniu tego warzywa. Krzywił się i zaciskał usta.
Nic na siłę. Kolejny raz spróbujemy w przyszłym tygodniu.

A tymczasem, wraz z BoboVIta
przygotowaliśmy dla Was KONKURS!

 

UWAGA! UWAGA! 
KONKURS Pierwsze smaki w
diecie dziecka.

Zadanie konkursowe jest proste. W
komentarzach pod tym postem rozwińcie temat:

Pierwsze
smaki w diecie dziecka” – jak Wasze dzieci poznają pierwsze
smaki.
Czekam na Wasze opowieści: słodkie, słone, barwne i smaczne. Niech nam wszystkim pocieknie ślinka!Udostępnienie
na Fb/zamieszczenie na swoim blogu poniższego bannera informującego
o konkursie mile widziane. Zachęcam również do obserwowania mojego bloga.

Konkurs
trwa od 6 czerwca 2013 r. do 16 czerwca 2013 r. do północy. Nagrodzonych
zostanie aż 5 osób, a zwycięzców wybiorę ja. O wynikach konkursu
poinformuję Was na moim blogu.

Do
wygrania – 5 zestawów słoiczków „Pierwsza łyżeczka” od
BoboVity.

Zapraszam!
Miłej zabawy!

Regulamin konkursu – znajdziesz TUTAJ.

Tagi: ,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/17898449145383511736 takatycia

    Coś dla nas, bo jak wiesz rozszerzamy również 🙂 Ale być może nie wiesz, rozszerzamy z "Pierwszą łyżeczką" 🙂

    Jeżeli chodzi o naszą przygodę z jedzeniem to muszę stwierdzić, że Mati wdał się w tatusia. Wszystko co zielone odpada. Marcheweczka, jabłuszko, ziemniaczek- super mamusiu!
    Brokuł? No coś Ty, fe!
    Bardzo chciałam przemycić choć troszkę zielonego warzywa, ale po 2 łyżeczkach, które nota bene miał cale rozmazane na buzi jego mina mówiła, że mam się więcej z łyżeczką nie zbliżać.
    Ale nie poddaję się tak łatwo :))

    ps. banerek wrzucę na bloga 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/15819118798198954053 monisia_87

    Ooo jak milo 🙂 Nasza Zosia od kilku tygodni poznaje nowe smaki. Zaczelismy akurat od jabluszka bo zabralismy do babci zamiast marcheweczki to sloiczek z jabluszkiem. Zosia juz od dluzszego czasu pokazywala jak bardzo by chciala sprobowac cos wiecej niz tylko mamine mleczko – wyrywajac mamie lyzke z reki oraz robiac duze oczy i patrzac z wielkim zainteresowaniem na jedzone potrawy przez reszte domownikow 🙂 i wtedy nastapil przelom Zosia dostala swoja pierwsza w zyciu lyzeczke. Nie zapomne jej zdziwienia pierwszym "kesem" az musialam zrobic kilka zdjec jak trzyma sobue pieknie lyzeczke i stara sie trafic do buzi. Nie wspomne o brudnej buzce, nosku, ubranku, nosidelku, raczkach – o tak! Raczki chodzily jak szalone bo chciala sobie pomoc paluszkami 🙂 teraz jak tylko widzi sloiczek to az cala drzy ze szczescia – mamy juz stala pore na deserek i Zosia juz wie ze czeka ja pyszny posilek. U nas podczas rozszerzanie diety bylo duzo usmiechow i duzo radosci – Zosia uwielbia dostawac cos "innego" – mam nadzieje ze brokulami tez sie polubi ale to w nastepnym tygodniu 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/13214096439859409500 Małgorzata D.

    super konkurs,ale dam szanse mamusiom ,którym sie to szybciej przyda niż mi 😀
    Moja starsza cora ma 5 lat więc wzera co jej się na talerzu poda,a druga córa urodzi się dopiero za 4-5 tygodni,wiec szkoda by było sloiczków 😀

    Powodzenia mamusie,
    życze Wam ja-mama 😉

    http://mama-i-jej-swiat-recenzji.blogspot.com

  • http://www.blogger.com/profile/15219361057918871414 Kaś R.

    My też od jakiegoś czasu rozszerzamy dietę Szymonka. Niestety wystąpiły u nas pewne problemy i w związku w tym Szymek nie spróbował jeszcze zbyt dużo.
    Pierwsze smaki w diecie dziecka były warzywne. Była to marchewka, a następnie ziemniak. Później doszły owoce: jabłka, śliwki, morele oraz kaszka. W tym tygodniu będziemy próbować brokóła i może uda się też buraczki.
    W naszym przypadku wygląda to tak, że warzywa przygotowywuje sama, a owoce kupujemy w słoiczku
    P.S. Proszę o podpowiedź jak zamieścić baner na blogu, bo ja zielona w tym temacie 😉

    • http://www.blogger.com/profile/15219361057918871414 Kaś R.

      Udało się – baner jest już na blogu 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/11926202501390639653 Magdalena S

    Igusia ma już 5,5 miesiąca. Zaledwie trzy tygodnie temu zaczęła poznawać nowe smaki a już wielce upodobała sobie marchewkę. Póki co to jej ulubione danie :)) Szpinak z ziemniaczkami niestety nie przeszedł, ale mamie główka pracuje i wystarczyło wymieszać go pół na pół z zupką marchewkową. Od kilku dni zupka jarzynowa też przypadła jej do gustu 🙂 Niestety, a może stety, jabłuszko jedynie świeże tarte przez mamusie, słoiczkowe jakoś nie wchodzi. Próbowałyśmy też banana… pyyycha 🙂 Ale ta zupka marchewkowa z ryżem… mamy niezły ubaw kiedy Igusia aż piszczy za kolejną łyżeczką :))) a w szufladzie już czekają nowe smaczki :)))

  • http://www.blogger.com/profile/03352578329587872888 imola sm

    U nas to dopiero było z "pierwszą łyżeczką!"… Tata stwierdził, że sobie świetnie poradzi z tym zadaniem, a ja jako ufna żona i matka zgodziłam się na to przystać. Pierwsza oczywiście była marchewka, mmm… ładnie to wyglądało i pachniało. W słoiczku i na łyżeczce. Na kanapie i (o zgrozo!) na suficie już mniej. Ale nie zrażona niepowodzeniami postanowiłam podać drugą "pierwszą łyżeczkę". Natala tak pałaszowała, że niemal jej się uszy trzęsły. A jak spróbowała jabłka to przez kilka dni musiałam smarować cyce musem jabłkowym, żeby w ogóle łaskawie dała się do niego przystawić. Ale to piękne wspomnienia 🙂 Chociaż sufit szybko zamalowany, to uwieczniony na zdjęciach. 🙂
    Pozdrawiam,
    m.czapiewska@onet.pl

  • http://www.blogger.com/profile/09130743435180929728 Anna Bielaszewska

    "Pierwsze smaki w diecie dziecka"
    Mój synuś skończy 18 czerwca pół roczku. Już jakiś czas temu stwierdziłam,że zacznę podawać mu inne jedzonko, niż tylko mleko mamy . Głównie dlatego,że jest dzieckiem ciekawskim i ruchliwym,a do tego szybko rośnie, a ja chcę aby miał wszystkie składniki i witaminy do zdrowego rozwoju. I oto jest pytanie, co na początek. Oczywiście maiłam mnóstwo "doradców" z tekstami, ja jak moje dziecko było małe to dawałam to i to, dlaczego ty tak nie zrobisz i tak w kółko. Ale każda mama musi sama zgodnie ze swoim sumieniem i poglądami , dbać o dietę dziecka. Przygoda Ksawcia z poznawaniem nowych smaków zaczęła się od warzyw, słynnej marchewki. Przyznam że słoiczki "Pierwsza łyżeczka" mi w tym pomogły. Powiem tak, na początku byłam nastawiona sceptycznie. Ale potem naszło mnie olśnienie. Na początku przecież nie będę gotowała jednej marchewki,czy ziemniaczka,bo to strata czasu i nerwów. No i jak każda szanująca się kobieta ;), wyszukałam promocję, która odbywała się w B….. I jeśli kupiło się jeden deserek lub obiadek BoboVita ,to drugi był 50 % taniej. Więc zrobiłam sobie zapasik. Mój synuś,jak już zdążyłam zauważyć , bardzo lubi wszystkie nowości i nie mam problemu z wprowadzaniem kolejnych warzyw,czy owoców.
    Pierwsza łyżeczka znajduje się w buzi i najpierw kwaśna minka i duże oczy. Memla, memla i w końcu połyka, a potem wyciąga ręce po więcej i aż mruczy że mam dawać szybciej. Wiadomo, deserki to już są naprawdę frajdą dla Ksawcia, taki słoiczek jabłuszek już zjada na raz i małe rozczarowanie,że aż tak szybko się skończył.
    Zaopatrzyłam się w dużą ilość śliniaków, ściereczek i innych pomocnych gadżetów przy karmieniu. I nic mi straszne nie jest.

  • http://www.blogger.com/profile/17677162259892798951 Bebe

    U nas obyło się bez słoiczków, zdaliśmy się na BLW. Szczerze polecam każdej mamie 🙂

  • Pingback: Nowe smaki i przypominajka o konkursie | ml-EKO Blog()

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail