Mistycyzm porodu

Mistycyzm porodu

Wiem, wiem – to jeszcze nie czas na tematy okołobożonarodzeniowe. Ale ja nie o tym. Ja o mistycyzmie narodzin wszystkich i każdego z osobna. Bo przecież nie można odmówić pewnej transcendentalnej treści przy przekraczaniu światów przez dziecko i wkraczania w świadomą rzeczywistość.

Zbliżają się II urodziny mojego drugiego dziecka, i chcąc nie chcąc, udziela mi się temat refleksyjny. Wracają wspomnienia – przede wszystkim tej niesamowitej radości, która towarzyszyła mi w czasie I fazy porodu. Radości, uniesienia i ogromnej siły – poczucia mocy sprawczej: że o to ja – tu i teraz pomagam dziecku przyjść na świat. A jemu? Wyobrażam sobie, że w tym maleńkim ciałku było przekonanie, że o to coś się zmienia, że o to coś Nowego przychodzi.

Nie postrzegam siebie tylko jako ciała, tylko jako nieco skomplikowanej kupy poruszającego się mięsa. Nie. To nie ja. Ja to całość: to co związane z duchem, to co z umysłem, i to co z ciałem. Wydawać by się mogło – z punktu widzenia zachodniej medycyny, że w czasie porodu bierze udział tylko ciało. Być może to jest powód tak instrumentalnego traktowania kobiety rodzącej. Traktowania jej jako machiny mięśniowej, która wypycha dziecko z macicy. A przecież: poród to nie tylko „usuwanie” dziecka z ciała. To coś o wiele, wiele, wiele większego.

Mistycyzm porodu

Kobieta – Samuraj

Z jednej strony mamy kobietę. Tę, która ma w sobie siłę. Tę, która mimo pojawiającego się bólu – idzie dalej. Tę, przed którą pierwszy ból rozłąki z dzieckiem: przed nią nowa rola – od tej, która niesie życie w sobie do tej, która to życie poniesie na rękach. W jednym z wywiadów, Frederique Leboyer – francuski położnik przecierający szlaki porodów bez przemocy – mówi o tym, że w czasie porodu kobieta powinna być niczym samuraj. Porównanie do samuraja niezwykle mi się podoba. Jest taka chęć, by stawiać kobiet w roli tych słabych i bezbronnych. A ja się pytam dlaczego? Skończmy z tymi utrwalanymi przez lata stereotypami kobiet słabych. W czasie porodu ujawnia się ogromna moc i potencjał kobiety. Ogromny. Kobieta jak Samuraj: silna i mocna krocząca z dzieckiem przez trud drogi porodu, by pomóc swojemu maleństwu przyjść na świat.

Mistycyzm porodu

Kobieta – Bogini

Jeżeli podczas porodu kobieta nie wygląda jak bogini to znaczy, że ktoś nie traktuje jej jak należy.”

To są słowa niesamowitej położnej Iny May Gaskin, autorki książki „Duchowe położnictwo”. Moje doświadczenia z porodu są takie, że tak: można tak wyglądać. Można się uśmiechać, można czuć się pięknie i wspaniale. Wspaniale. Bo to wspaniałe uczucie – rodzić. Pomagać dziecku przechodzić tą drogę: od całkowitej zależności do wzięcia po raz pierwszy oddechu. I nikt, nikt inny nie ma tej mocy sprawczej. Tylko Ty. Tylko Matka swojego dziecka. To jest dla mnie absolutnie niesamowite. Wspaniałe. Człowiek nie jest wybrakowanym gatunkiem. Tak jak i inne stworzenia tak i nas – ludzi, Matka Natura wyposażyła w szereg umiejętności, które pozwalają urodzić. To chyba jasne dla każdego z nas. Dlaczego, tak oczywista zasada, że zwierzęciu, które rodzi nie należy przeszkadzać, nie działa u ludzi? Dlaczego zaburza się działania instynktowne kobiet, dlaczego się je unieruchamia, przeszkadza, proponuje interwencje medyczne? Czy tak samo postępowało by się, gdyby rodziła królowa? A przecież kobieta rodząca to nie tylko królowa, lecz bogini sprowadzająca Nowe życie na świat.

Dziecko – gotowe by ruszyć dalej

Kiedy dziecko wie, że to już czas? Z daje się, że nie ma jednoznacznego stanowiska na ten temat – najprawdopodobniej to swojego rodzaju współpraca organizmu matki i dziecka. Dlaczego porody tak często zaczynają się w nocy? Ja uważam, że to przez spokój, ciszę, czas – gdy faktycznie kobieta może być spokojna, bez hałasu, pośpiechu, zgiełku, bez zbędnych, przeszkadzających osób. Ja sama to potwierdzam – moje oba porody zaczęły się po dniach, które były dla mnie przyjemne i relaksujące. Tak jakby mój spokój dawał dzieciom sygnał: ok – to jest dobry moment. Świat jest przyjazny. Chodźcie.

Dziecko – idzie. To dla niego trudna i ciężka droga, ale brnie do przodu – w nieznanym kierunku, ale jest to kierunek, który pokazuje mu ciało matki. Niesamowite zgranie. Dziecko nie jest popędzane. Ma czas na odpoczynek, ma czas na sen. Ma czas na zebranie sił do dalszej drogi. Jeżeli tylko mu na to pozwolić. A Matka Natura pozwala. Pozwala bo dobrze wie, jak bardzo jest to męczące. Dlatego nasze porody nie trwają chwili, jak np. u niektórych gatunków, tylko kilka – kilkanaście godzin.

I pojawia się na świecie. Powiecie bezbronne, bez umiejętności? A jednak – dziecko położone na brzuchu mamy, instynktownie pełznie w kierunku piersi. Choć nie uczone chwyta się tego, co ma dać mu największe szanse na przetrwanie w tym świecie, który mimo, że chciałoby się inaczej, potrafi by nieprzyjazny.

Gdy dziecko czuje ciepło mamy, i tak dobrze znane bicie serca jest spokojne. Tak było u moich dzieci – urodzone, natychmiast położone na brzuchu nie płakały. To jest tak wzruszające, zapierające dech w piersiach przeżycie, tak radosne, szczęśliwe, i tak spokojne zarazem.

Każda chwila naszego życia ma znaczenie. Każda chwila jest ważna. Bezpieczeństwo, ufność, spokój – to te uczucia powinny spotkać nas w pierwszej chwili naszego życia. Najczulszy dotyk mamy, jej ciepło, zapach skóry.

To Nowe dziecko dostaje tyle wrażeń na początku. Tyle niesamowitych wrażeń. Życzę każdemu Nowonarodzonemu by były to tylko takie wrażenia, które są cegiełkami pozytywnego wizerunku świata.

Nowonarodzone dzieci spoglądają na to co Nowe z taką intensywnością, której próżno szukać u osób dorosłych. Jeszcze tyle przed nimi, ale już wchłaniają informacje o świecie: o tym jaki jest. W ramionach mamy – najbezpieczniejszy.

Poród to nie tylko wydzielające się hormony, skurcze macicy. To także energia i moc, i to coś – czego nie da się nazwać. To coś, co sprawia, że kobieta jest Wielka. Trzeba tylko dać jej przestrzeń, by mogła tego doświadczyć.

Poród to przeżycie mistyczne. Tajemnicze i cudowne, zarazem. Życzę każdej Rodzącej, by miała możliwość spojrzeć na poród właśnie z tej perspektywy.

 

A o tym jak Michał przychodził na świat – pisałam tu:

http://olauru.ayz.pl/ml-eko/piekny-porod/

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://liseko.pl/ liseko.pl

    świetny wpis! ja czułam mistyke póki „polozna” specjalnie się mną nie interesowała. potem czar prysl – z researchu jaki zrobiłam niedawno wynika, ze „położna” zafundowala mi poród przemocowy. niby dużo wiedziałam, przygotowywałam się wcześniej a i tak w pewnym momencie nie pozwolono mi iść za instynktem. pomimo wszystko narodziny dziecka dodały mi mnóstwo siły, która, choc minęło 6 miesięcy, nadal ze mną jest. Być może opiszę dobre strony porodu i siebie na liseko.pl . za twój wpis dziekuje i będę tu wracać

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Dzięki wielkie za Twój wpis 🙂 Cieszę się, że nawet mimo utrudnień zewnętrznych znalazłaś w sobie tę moc i siłę. Czyż kobiety nie są wielkie? Mogą nam przeszkadzać, utrudniać, a my i tak nie tylko idziemy naprzód ale znajdujemy w sobie Nową Energię 🙂
      Pozdrawiam cieplutko!

  • http://treningdlamam.com/ Kasia Wawrzycka

    Piękny i potrzebny tekst. Nie umiem tak pisać, ani mój poród nie był aż tak naturalny (choć do dzisiaj jego wspomnienie daje mi moc). Ale chciałabym, żeby jak najwięcej kobiet w ciąży słyszało takie opowieści porodowe, a nie horror story, które się im zazwyczaj serwuje

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Dokładnie: horror story i mity z filmów. A przecież – to zupełnie, zupełnie inaczej…

  • Pingback: Mamo! A jak rodzi się dziecko? - ml-EKO Blog()

  • Agata Ołówko-Bala

    Pięknie napisane <3 Chociaż ja dopiero po trzecim porodzie poczułam się jak samuraj.

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      🙂 Dzięki 🙂 Wspaniale! Myślę, ze warto mówić o tym głośno, aby wzmocnić w nas-kobietach wiarę w naszą siłę i moc 🙂

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail