Narty z trzylatkiem?

Czy listopad to jeszcze za wcześnie, aby myśleć o zimie? Nie, tym bardziej jak chce się spędzić wyjątkowo tę porę roku. Wyjątkowo – przez co rozumiem: nie tylko w mieście. Chciałabym, aby ta zima stała się wyjątkowa. Zeszła upłynęła nam głównie na chorobach, szpitalach i rekonwalescencji. Teraz zależy mi bardzo, aby tę zapamiętać inaczej. Aby spędzić ją inaczej. Pozytywnie inaczej! Chciałabym, aby na tę zimę cała nasza rodzina spoglądała przez pryzmat miłego czasu spędzonego w prawdziwie zimowej aurze. Tak szczerze – mam dość szaro-buro-brudnej zimy miejskiej. Zimy, w której białego puchu nie ma, jest tylko „błoto pośniegowe”, sanki nie suną po śniegu, lecz zgrzytają na chodnikach, górek do zjeżdżania jak na lekarstwo, a te które są, są tak okupowane i wyślizgane, że strach zjeżdżać.

Marzy mi się prawdziwe zimowisko w górach. Coś co przypomni mi zimę, którą pamiętam z dzieciństwa. Czas z ogromną ilością śniegu. Z zaspami. Ze świetną zabawą od rana do zmroku, kiedy nie straszne były nam mrozy i przemoczenie.

Teraz jednak, jako rodzica nachodzi mnie milion wątpliwości: czy to nie za wcześnie na zimowy wyjazd dla moich dzieci? Czy trzylatek poradzi sobie na nartach? Czy nie lepiej pozostać przy sankach? Czy to dobrze wyjechać tak daleko w zimie? Czy to bezpieczne? Itp.

Dlaczego narty?

Dobrze mieć cel każdego wyjazdu, a narty wydają się być idealną rozrywką zimową. Również dla dzieci. Podobno – im wcześniej się zaczyna – tym lepiej. Z tego, co mi wiadomo w szkółkach narciarskich uczy się dzieci od 3 roku życia, czyli – możemy już zaczynać.

Prawdę powiedziawszy nie jestem narciarskim wyjadaczem. W nartach wyjazdowych doświadczenie mam znikome. W nartach z dziećmi zerowe. Dlatego stawiam na specjalistów. I właśnie dlatego moje myśli skłaniają się do wyjazdu zorganizowanego. Poszukuje czegoś na kształt rodzinnych ferii zimowych. Przeglądam różne strony, szukam informacji. Pytań mnoży się coraz więcej, i więcej.

Czy ktoś może coś polecić?

Polska czy zagranica?

Mimo, że kocham dalekie podróże – skłaniam się ku wyjeździe w pobliskie strony. Tak na I raz na zimowisko – nie chcę przesadzić z ambicją. W Polsce, na wypadek (odpukać) gdyby coś się stało, czuję się najzwyczajniej pewniej.

Czy inwestować w narty?

Prawdę powiedziawszy nie wiem – czy w narty dla maluszka warto inwestować? Czy da się wypożyczyć dobry sprzęt dla dziecka? Inwestycja wydaje się bezsensowna patrząc na tempo rozwoju i wzrostu dziecka. Co kwartał trzeba kupić buty. Narty po sezonie będą nadawały się tylko do odsprzedania. Może krakowskim targiem najlepiej będzie zainwestować w narty używane. Czy raczej może trzeba by powiedzieć: nartki.

A co jeżeli się nie spodoba?

I tu – mój największy dylemat: co zrobić, jeżeli znajdziemy się na z góry opłaconym, tygodniowym czy dłuższym zaplanowanym, zorganizowanym zimowisku, a pierwszego dnia dziecko oprotestuje narty. Co wtedy? Jestem przeciwna forsowaniu „mimo wszystko”. Sama dawno temu stawiałam pierwsze kroki na nartach i skąd wiem, że nie jest to łatwe. Nie trudno się zrazić. Co w takiej sytuacji nam rodzicom pozostanie? Sanki, bałwan, śnieżki? Czy ktoś z Was ma doświadczenie w tej kwestii?

Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • Ola D.

    Swego czasu uczyłam jazdy na nartach dzieciaki znajomych. Mój najmłodszy uczeń był starszy od Gabrysia, bo miał 5 lat – i myślę, że to minimalny wiek, żeby dziecko wziąć na stok, ale na wyciągu nadal trzeba jeździć razem z nim. Trzylatkowi ciężko będzie nawet wsunąć nóżkę w but narciarski.
    Przyznam, że sama o tym myślałam i doszłam do wniosku, że andrzejkową naukę zaczniemy od nartek przypinanych do śniegowców i zjeżdżania po jakiejś minimalnej pochyłości np. koło bloku, a dopiero kiedy mu się spodoba, spróbuję wziąć go na jakąś oślą łączkę, nauczyć pługu i za kijki zwozić w dół

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      Dzięki @disqus_RPw3iBCUEn:disqus za Twoje cenne rady. Ha! To niebanalne rzeczy robiłaś – uczyć takie maluszki nart. No, widzisz – mój mąż skłaniał się ku temu by już naszego trzylatka uczyć narciarstwa, ale ja nie byłam przekonana. Ty utwierdzasz mnie w moim przekonaniu.

      Dzięki za poradę!

  • Marta Odetta

    Mi się taż marzy taka prawdziwa zima. Góry. Dużo śniegu, zapach drewna. Choć nie przepadam za zimowymi sportami, to jednak marzę o wyprawie w góry z pięciolatką. Niestety. Góry odpadają, dziecko uwielbia morze, piasek i wodę ;);)

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      O! My byliśmy niedawno w górach z naszą dwójką. Dzieciom bardzo się podobało. Naszym plecom trochę mniej 😉

  • http://www.dzieciakiija.pl Dzieciakiija

    Nie jestem fanką nart. Nie przypadły mi do gustu więc pewnie nie będę tego sportu w mojej rodzinie propagować. Myślę jednak, że to może być bardzo ciekawa opcja na weekendy jeśli mieszka się niedaleko gór. : )

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      Nawet koło Krakowa jest kilka stoków. A jak wiadomo – dla dzieci trzeba przygotować atrakcje. W zimie – czemu nie narty? 🙂

  • http://jenathina.pl Jenny

    Myślę, że warto nauczyć dziecko jazdy na nartach 😉 Ja żałuję, że nie umiem jeździć, a teraz trochę brakuje czasu na naukę 🙂 Na początku najlepiej naukę rozpocząć w Polsce.

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      Mój mąż nie wyobraża sobie zimy bez nart, więc… chyba nie mamy innej opcji.

  • http://dziendobrypani.blogspot.com/ Małorzata B.

    Powiem ze swojego doświadczenia – 3 latka to wcześnie jak na naukę jazdy na nartach. Oczywiście można malucha postawić, można mu wykupić nawet lekcje, ale wielkich efektów nie ma co się spodziewać (no chyba, że dziecko jest bardzo ogarnięte i cierpliwe). Dziecko szybko się nudzi w tym wieku i 1 godz. lekcji dziennie zdecydowanie wystarczy. Nie znaczy to, że rodzinny wyjazd na narty się nie uda. My robiliśmy tak, że jeździliśmy z mężem na zmianę. Jedna osoba na górkę na narty, jedna na górkę z dzieckiem na sanki. Następnego dnia odwrotnie. Dziecko świetnie się bawiło. Trochę na nartach, trochę na sankach, trochę na lepieniu bałwana. Hitem była łopatka do odgarniania śniegu. Spokojnie wytrzyma od rana do późnego popołudnia. Nart nie warto kupować, w wypożyczalni na pewno znajdzie się coś odpowiedniego, łącznie z butami i kaskiem. Z miejsc przyjaznych dzieciom warto wziąć pod uwagę Białkę Tatrzańską. Na rodzinny wyjazd idealnie.

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      Już od kolejnej osoby słyszę o Białce, więc wydaje się być faktycznie miejscem sprawdzonym i wartym polecenia. A noclegi? Polecasz coś?

  • Magdalena Więc

    OK, to ja sie wypowiem jako „stara narciarka” ;P
    1) Tak 3 latek może się uczyć jazdy na nartach, im wcześniej tym lepiej. Najsłodsze na stokach są właśnie małe dzieci, zasuwają aż miło patrzeć! 🙂
    2) Polska i tylko Polska. Na naukę najlepiej a i później na wyższy poziom również.
    3) Nie warto płacić za obóz dla tak małego dziecka. Moim zdaniem lepiej będzie jak pojedziecie na wyjazd zimowy jak spadnie śnieg i już. Może być weekend, może być kilka dni. Oślich łączek dla maluchów jest dużo i są instruktorzy do wynajęcia na godziny. Jak się mały znudzi albo mu się nie spodoba to pójdziecie na sanki albo lepić bałwana i będzie miał miłe wspomnienia 🙂 Aby poćwiczyć z dzieckiem na łączkach dla maluchów i początkujących możesz chodzić wokół niego normalnie w butach, jedno na górze łączki, drugie łapie go na dole, albo chodzisz obok i asekurujesz. Będzie zabawa i dużo śmiechu na pewno! :))
    4) Sprzęt: na pewno warto zainwestować w dobry kask! I spodnie narciarskie (bo innych tak wygodnych, ciepłych i odpornych na wiatr i zakomnięcia nie znajdziesz). Oczywiście w kwestii ubioru i nart polecam używany (internet, giełda w Rotundzie itp), za rok i tak wyrośnie. W kask warto zainwestować swój. Tak małemu dziecku nie ma sensu kupować kijków bo tylko by mu przeszkadzały.
    5) Może przy okazji mama też podszkoli jazdę 😉 Tylko niech się nie połamie!! 🙂

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

      Ahaha – to mnie rozśmieszyłaś z moim podszkalaniem jazdy. Moja jazda to po prostu kwestia przetrwania od momentu ruszenia z góry.
      Fakt – kask, i strój narciarski to podstawa. Tylko czy ja znajdę dobry strój dla mojego drugiego rocznego malucha?

      • Magdalena Więc

        Noo to musisz pokochać narty i samo zacznie wychodzić! Nie wolno się bać, pupka w prawo, pupka w lewo i szusujesz! 🙂 A jest chyba spora oferta kombinezonow dla maluchów, tylko kwestia ceny . . . Ale może też używany? 🙂

        • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

          🙂 A kto mówi o strachu? Lubię jeździć na nartach. Tyle, ze ja jestem 100% samoukiem, co to wiesz – na większej górce na wsi zjeżdżał. Na prawdziwych stokach moja jazda to trochę taka walka o to by nie upaść 🙂
          Chyba będę szukać używanego kombinezonu. Myślę, ze bez problemu znajdę 🙂

          • Magdalena Więc

            Używany podejrzewam że i tak będzie w dobrym stanie. Pewnie większość korzysta z nich w jednym sezonie przez niedlugi czas.

            A ja też jestem samoukiem. Nigdy nie byłam na żadnym obozie narciarskim ani nie miałam trenera. Uczyliśmy się z dziećmi w Gorcach szalejac na stokach w warunkach uragajacych wszelkim zasadom BHP. To jak te niektóre dzieci wiejskie umiały jeździć pobijalo moich krakowskich znajomych po wszystkich klubach Yeti za ciężkie pieniądze.

            Coś czuje ze musimy razem wyskoczyć na jakieś nartki 🙂 😉

          • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Ola Uruszczak

            A widzisz – w Gorcach, a nie na garbie Tęczyńskim. Różnica wysokości.

            Kurcze – to może się uda. Właściwie – dlaczego nie?

  • Monika

    W sieci jest coraz więcej fajnych ofert na wyjazdy z dzieckiem, chyba biura podróży odkryły, że szaleni dwudziestoparoletni są już trzydziestolatkami z dziećmi i nadal chcą jeździć na nartach 🙂 My w tym roku z naszym 5-latkiem jedziemy tu: http://www.ehschool.pl/index.php/wyjazdy/passo-tonale-wlochy/Winter-Camp-we-Wloskim-Passo-Tonale-ferie-wczasy.html W zeszłym roku też byliśmy na wyjeździe z tym biurem i Piotruś brał udział w szkółce dla dzieci, bardzo mu się spodobało i w tym roku też bardzo chciał, dlatego wracamy 🙂

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Dzięki za polecenie. Może za rok uda nam się wyjechać 🙂
      Pozdrawiam!

  • AD

    Ciekaw jestem na czym stanęło w zeszłym roku?:) Znalazłem tę stronę dość przypadkowo, ale że jestem instruktorem narciarstwa to się wypowiem;)

    1) Ferie rodzinne to bardzo dobry pomysł. Przede wszystkim dlatego, że można oddać dziecko pod opiekę specjalisty, który będzie wiedział co zrobić, by dziecko chciało jeździć i by było zadowolone. W swojej karierze raz miałem sytuację, gdy przy lekcji 1:1 jeszcze zanim się ona zaczęła wiedziałem już, że będzie ciężko;)

    2) Lekcja 1:1. W przypadku dzieci nienajlepszy pomysł. W grupie nawet małej zawsze dzieciom jest ciekawiej. Jest mobilizacja, czasem rywalizacja, ale też chęć pomagania. Dobry instruktor potrafi to poukładać i poprowadzić w sposób należyty.

    3) Polska vs. Alpy – w zasadzie nie ma znaczenia. Logistycznie wiadomo, że łatwiej w Polsce. Na korzyść Alp krajobrazy i lepsze warunki. Ale też nie ma się czego bać. Przy zorganizowanym wyjeździe przez dobrą firmę wszystko jest ogarniętę.

    4) W nowy sprzęt nie ma sensu inwestować, bo i tak trzeba co sezon wymienić. Dlatego lepiej albo wypożyczać, albo na giełdzie zapytać sprzedawce czy można za rok wymienić narty na dłuższe. To dość powszechne teraz. Nie kosztuje dużo, a gwarantuje, że sprzęt zawsze będzie dopasowany.

    5) Jest szansa, że się nie spodoba, ale przy właściwym nastawieniu dziecka jeszcze przed wyjazdem ta szansa maleje:) Dodatkowo przy zajęciach w grupie i z odpowiednim instruktorem dzieci szybko łapią ze sobą kontakt i nie mogą się doczekać kolejnego wyjazdu.

    Przy okazji polecam lekturę artykułu na temat jednej z ciekawszych w mojej opinii stacji narciarskich na rodzinne narty we Włoszech: https://gsteam.pl/narty-wyjazd-rodzinny-alpe-di-siusi/

    Pozdrawiam
    Konrad

    • http://olauru.ayz.pl/ml-eko Mama Lubi EKO – Ola Uruszczak

      Konrad,

      dzięki za opinię fachowca- specjalisty 🙂 Bardzo jest cenna. W ubiegłym roku nie udało nam się wyjechać, ale myślę, ze to przed nami, raczej w bliskiej przyszłości 🙂
      Pozdrawiam!

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail