Podsumowanie 6 tc (6 tydzień ciąży za mną)

Kto by to przypuszczał! Kolejny tydzień ciąży minął jak z
bicza trzasnął. Myślę, że to dobry moment na krótkie podsumowanie.

Pierwszy dzień 6 tygodnia upłynął pod znakiem wizyty u
lekarza. Kiedy już wraz z mężem zrobiliśmy test i dowiedzieliśmy się, że jestem
w ciąży, postanowiliśmy nie zwlekać z wizytą u lekarza. Ginekolog potwierdził
ciążę, ale to nie wszystko – na USG zobaczył (i właściwie jak też): 2
pęcherzyki. Innymi słowy wskazuje to na bliźnięta. Oczywiście – na tak wczesnym
etapie jeszcze nic nie wiadomo. Lekarz starał się mnie troszeczkę zdystansować,
no nie mniej jednak! Mój mąż bardzo się z tego ucieszył, co nie powiem, dodało
mi ducha. I właściwie tak mijał ten tydzień: pod znakiem radości, że to być może
nie tylko jedno, ale i dwa szczęścia będą.
Moje samopoczucie właściwie było w normie i zupełnie
pogodne, dopiero pod koniec się załamało i zaczęłam trochę popłakiwać. Z jednej
strony z obawy: czy wszystko będzie dobrze, z drugiej ze strachu czy sobie
poradzimy, a z trzeciej – bo pogoda zrobiła się prawdziwie ohydna. Na szczęście
dziś już wybiło słońce zza chmur i jest lepiej.
Zakupiliśmy z mężem książkę na temat ciąży i się dokształcamy.
Akurat ta, którą znaleźliśmy w księgarni jest bardzo fajna. Jak na razie nie
znajduję w niej braków. Myślę, że merytorycznie jest bardzo fajna. Kosztowała
50 zł, więc też nie tak źle. Ewentualnie, gdyby ktoś chciał sobie ją sprawdzić –
podaję tytuł: H. Murkoff, S. Mazel: „W oczekiwaniu na dziecko” Dom Wydawniczy
Rebis, Poznań 2011.
Z objawów ciążowych, to w sumie nie ma tego zbyt wiele. Raz czy
dwa razy poczułam w ustach metal. Piersi powiększyły się o rozmiar i są
wrażliwe. Podbrzusze trochę się zaokrągliło, ale jeżeli o ciąży się nie wie to
trudno się zorientować. Bardzo chce mi się pić, i często chodzę do toalety.
Zmęczenie jest umiarkowane –wysypiam się, więc chyba dlatego mogę przejść przez
cały dzień w dobrej formie. Nie mam żadnych nudności. Troszeczkę pobolewa mnie
brzuch.
Co ciekawe – mam bardzo wyraźne sny. Wiążę to z ciążą, bo do
tej pory tak nie miałam.
W niedziele powiedzieliśmy moim rodzicom o ciąży: bardzo się
ucieszyli. O tym, jak to wyglądało napiszę później.
To, za co jestem mężowi wdzięczna to duże wsparcie: troska,
rozśmieszanie, wyrozumiałość. Akurat na tym etapie bardzo tego potrzebuję.
Następne USG mam w najbliższy czwartek. Z niepokojem, ale i
nadzieją wyczekuję tej daty.
Pozdrawiam na początku 7 tygodnia ciąży,
Ola
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/05748397141833891211 moja pierwsza ciąża

    Bardzo gratuluję udanej wizyty, wsparcie jakie masz w mężu (to niesamowicie ważne!) no i 2 pęcherzyków! Oby już tak zostało 🙂 Uszy do góry, poradzicie sobie ze wszystkim, pomyśl sobie że nie Ty pierwsza i nie ostatnia jesteś w takiej sytuacji 🙂 Bądź dobrej myśli:)

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)