złote rady

Mama trójki dzieci daje swoje rady

Gdybym miała dać rady przyszłym rodzicom to zaczęłabym od najważniejszej. Takiej bez której ani rusz. Co więcej – jestem pewna, że ta rada przypadnie do gustu większości osób i same takiej rady by udzieliły Szczególnie mamy. Młode mamy.

Pierwsza i najważniejsza rada to…

nie słuchać żadnych rad. Serio! Moje doświadczenia wskazują, że do rodzicielstwa, swojego rodzicielstwa, tego jednego jedynego rodzicielstwa, trzeba i dochodzi się samemu. Samej. Co tu dużo mówić – rodzicielstwo jest w pewien sposób ścieżką duchową, droga prowadzącą przez życie – w której przez spory czas towarzyszymy dziecku. Ale drogą – na której jesteśmy my. No i tylko my: nie babcia, nie dziadek, nie koleżanka, nie przyjaciółka, nie sąsiadka, nie obca osoba na ulicy i nie autorka podręcznika, jak idealnie wychować dziecko.

Z tymi radami to jest tak, że one zawsze odnoszą się do doświadczeń innej osoby. A nie ma dwóch identycznych przypadków. I to co działało u jednego, wcale nie może zadziałać u drugiego. Zwykle osoby udzielające złotych rad nie mają pełnego obrazu sytuacji, odnoszą się tylko do jednego wąskiego kawałka. No i cóż – na nic te ich „złote rady” się nie przydają.

Z tymi radami jest również tak, że mogą być zupełnie nieaktualne. Sztandarowy przykład to dla mnie kwestie rozszerzania diety u dziecka. Za czasów, gdy ja byłam małym oseskiem – strasznie wcześnie wciskano dzieciom marchwiankę, jabłuszka, kompociki. Teraz – rozszerzanie diety u dzieci karmionych piersią to kwestia poruszana w wieku 6 miesięcy Dobre rady mogą być najzwyczajniej zupełnie nieaktualne.

Z tymi radami jest również tak, że nie każdemu będą pasować style rodzicielskie. Nie każdy zakocha się w duchu rb. Nie do każdego przemówi NVC. Nie każdy ma ochotę uporządkowywać dobę dziecka w sposób treningowy. No, po prostu!

Z tymi radami jest też tak, że nastał czas prawdziwego chaosu informacji. Zewsząd bombarduje nas przekaz. I w tym strumieniu wiadomości jest i wiedza i kompletne bzdury. I przekonania, i opinie. A wszystko to tapla się w wielkim kotle emocji. A w rodzicielstwie emocje, owszem są. Ale powinno też być własne wyważenie. Własne, nie cudze. Nie podlane emocjami, czy aktualnie panującą modą (np. moda na zimny chów, słyszałyście o tym na pewno, albo na hartowanie dzieci zimnem, poprzez trzymanie ich w specjalnych klatkach doczepianych do okien – taka moda panowała w latach 50-tych, bodajże (sic!)), a wiedzą i rzetelnymi informacjami. A te ostatnie pobiera się u specjalistów, a nie rozemocjonowanych bliższych lub dalszych osób.

Z tymi radami jest też tak, że w młodych rodzicach nierzadko powodują niepokój, niepotrzebny strach i obawę. Serio. A rodzicielstwo nie powinno bazować na strachu.

Powiedziała, co wiedziała.

No, dobra. To nie jest tak, że rady innych są całkowicie niepotrzebne. Mimo wszystko – zasięgamy języka i opinii, wysłuchujemy opowieści o cudzych rodzicielstwach, i z rad korzystamy. Lub nie. Niemniej – warto mieć na uwadze, że rodzicielstwo pozostaje tym, co mamy w swoich rękach i realizujemy sami. Sami, oczywiście razem z dzieckiem lub dziećmi, wypracowujemy swój styl, sposób postępowania i najlepsze metody na radzenie sobie z codziennością, kryzysami, czy wychowaniem dziecka. Nie zawsze jest łatwo. Albo inaczej, bardzo często jest niełatwo, ale się da.

Ja sama nie przepadam za słuchaniem rad. Bardziej wolę posłuchać historii – jak to jest czy było u kogoś. Z takiej historii coś dla siebie wyciągnąć: „O – jakie fajne, spróbuję” albo „w życiu tak nie zrobię”. Kiedy opowiadam innym, co się u nas sprawdziło, mam pełną świadomość, że ktoś też może potraktować to co mówię, jako heretyckie bzdury. Tak to z tymi rodzicielskimi radami jest.

A Ty? Wsłuchujesz się w rady innych? Podążasz za modą? A może szukasz własnego stylu w rodzicielstwie?

 

Tagi: , ,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://marcelka-fashion.blogspot.com/ Maria Smolarek-Wilińska

    niestety nie jest łatwo odizolować się od tych wszystkich „dobrych” rad, szczególnie przy pierwszym dziecku

  • http://tosimama.blogspot.com/ TosiMama

    Ja dobrych rad nie dostawałam, więc wychowuję dziecko po swojemu.

  • http://swiatwedlugmoichdzieci.blogspot.com ewanka

    Też jestem mamą trójki dzieci 🙂 rad pełno dostawałam, ale jednym uchem wlatywało a drugim wylatywało 🙂

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)