Raz…Dwa…Trzy… Baba Jaga patrzy

Z góry uprzedzam, że ten post jest o
wszystkim, co u nas aktualnie na tapecie. Jako że jest o wszystkim
będzie i o niczym.


Rzeczywistość pachnie papierem?
U nas w domu – przemysł papierniczy.
Tektura piętrzy się, aż po sufit. Powód? Dalszy etap
przeprowadzki. Przywieźliśmy nasze książki, precjoza, i
„samaniewiemco” kurzące się przez ostatnie pół roku w
pudłach. Total. Teraz to wszystko trzeba rozpakować, odkurzyć i
upchać na powrót. Tym razem na półkach.
Deserowo i smakowicie
Karmienia Gabrysia ciąg dalszy.
Karmimy Małego grysikiem wymieszanym z owocowymi deserami. „Z
powodzeniem” to mało powiedziane. Dziś Gabryś chwycił łyżeczkę
w rączkę i sam pakował sobie jedzenie do buzi. Jak łyżeczka
robiła się pusta pozwała ją sobie odebrać i czekał na więcej.
Zuch chłopak! Niech no tylko nauczy się siadać – a BLW należy
do nas.
Za siadanie dziękujemy
W kwestii siadania na… pupie: cisza.
Z pozycji leżącej Gabryś nie robi absolutnie żadnego wysiłku,
aby podnieść się do pozycji siedzącej. Pewne próby wykonuje, gdy
jest w pozycji półleżącej. Jednak jest to bardziej stymulowane
chęcią sięgnięcia po coś, niż potrzebą siadania. Po co nam
krzesła w domu?
Stuki, puki, i pykania
Mąż w dalszym ciągu kryje się
wirtualnej rzeczywistości. Jego obecność zdradza jedynie rytmiczne
uderzanie w konsolę i prztykanie. Ho, hop? Pamiętasz jeszcze, że
masz żonę?
Piski i sylaby
Gabryś kombinuje ze swoim aparatem
mowy. Piszczy, krzyczy, ale i – wypowiada sylaby. Dziś ułożyło
nam się: „ba”. Heh – a „mama” to kiedy?
Pełzaj – byle do przodu
Coś nam się widzi, że zanim Gabryś
siądzie, będzie umiał pełzać. Jak mu dać cel – patrz:
zabawka, to robi wszystko, aby do niej dotrzeć. Podciąga kolanka
pod brzuch – dzięki temu ma dobre przygotowanie do ruchu. Zwykle
rozkładał ręce na boki, jakby chciał frunąć, ale dziś tak
jakby zaczął się czołgać. Kto wie? Może w następnych dniach,
coś z tego wyniknie.


Google, google, google
Dodałam na Blogu Google+. Dołączajcie!
Pozdrawiam cieplutko,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/05006557998320957544 Wiola Galla

    Ja usłyszałam mama w 13 miesiącu, gdy praktycznie 15 słów pierwszych było innych. Warto jednak na to trochę poczekać. Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

  • http://www.blogger.com/profile/04662453074134895076 Zwyczajna mama

    spokojnie, nie ma co się tak spieszyć z tym siadaniem 😉

  • http://www.blogger.com/profile/15429558483121339931 Poczciwa Gaduła

    Pierwsze 'mama' raczej i tak nie będzie nazywać konkretnej osoby, ale każda z nas z niecierpliowoscią czeka na ten moment 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

    Ja na "mama" czekałam do 14. miesiąca 🙂 I to tak, teraz Majka używa sporadycznie! 😀

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail