Rodzicielstwo Bliskości – czy stało się naszym udziałem?

Przed nami Międzynarodowy Tydzień
Rodzicielstwa Bliskości. W większych miastach przewidziano szereg
warsztatów, wykładów, konferencji skierowanych do rodziców,
którym bliskie relacje z dziećmi leżą na sercu. W Krakowie
też się będzie działo! Gdyby ktoś był zainteresowany odsyłam
na stronę z rozpiską warsztatów. A nuż się na którychś
spotkamy?

William i Martha Sears – twórcy
nurtu rodzicielstwa Attachment Parenting (Rodzicielstwa Bliskości)

Słysząc określenie „Rodzicielstwo
Bliskości” intuicyjnie czuje się czym jest. Nie
pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tym pojęciem, ale
mam wrażenie że natychmiast je zaakceptowałam i przyjęłam jako
swoje. Rodzicielstwo Bliskości brzmi sympatycznie, ciepło,
naturalnie i właściwie. A przecież tego chcę dla mojego dziecka:
miłości, bliskości, czułości i bezpieczeństwa.
Źródło: www.mamania.pl
W kilka miesięcy po urodzeniu Gabrysia
zakupiłam książkę określaną często jako biblię RB – czyli
„Księgę Rodzicielstwa Bliskości” autorstwa wspomnianego
małżeństwa Sears. Przy czytaniu z niemałym zdziwieniem odkryłam, że to co robiłam intuicyjnie, polegając na tym co podpowiada serce
i tzw. mityczny instynkt macierzyński, wpisuje się w
filary Rodzicielstwa Bliskości. Książka pełna jest przykładów,
jak RB sprawdziło się u innych, jak radzić sobie w konkretnych
sytuacjach, a także – jak pozytywny wpływ ma na dzieci bliskość  rodziców. Książkę polecam. Nie jest to nachalny poradnik,
wiecie taki w stylu krzykliwych: „Jak poradzić sobie z…”.
Czytając go nie czułam się przytłoczona wyrażanymi przez kogoś
absolutnymi mądrościami. Nie. Ta książka niesie w sobie subtelną
treść, delikatnie wypowiadane sugestie i w swojej treści jest
naprawdę prosta. Sama w sobie wydaje się być bliska rodzicom,
którzy dopiero raczkują w nowej roli. Gorąco polecam.

Filary Rodzicielstwa Bliskości

Rodzicielstwo Bliskości, wg autorów
ww. książki, oparte jest na siedmiu filarach. Oczywiście – nie
zawsze jest możliwe, z przyczyn różnorodnych (np. zdrowotnych),
podążanie ścieżką wszystkich filarów. Nie szkodzi. Przy dobrej
woli rodziców podążanie nurtem RB jest możliwe.
  1. Bądź blisko od porodu

Czuję się szczęśliwa, że rodziłam
naturalnie i od samego początku  byłam z Gabrysiem blisko. Bardzo
zależało mi na kontakcie „skóra do skóry” tuż po narodzinach
dziecka. Tata Małego też był z nami obecny. Jak działało to na
nowonarodzonego? Myślę, e dobrze. Nie płakał. Był spokojny. Niemal natychmiast zaczął ssać pierś. Ten spokój, ta błogość i ufność… To jest magiczne i piękne, i warte całego
bólu towarzyszącego porodowi i trudowi ciąży, który miałam za
sobą.
  1. Karm piersią

Chciałam karmić piersią. Nie bałam
się tego. Wydaje mi się to najwłaściwsze dla malucha (w końcu
tak zostały stworzone ssaki). Karmienie buduje zaufanie i pogłębia
relację matki z dzieckiem. Karmiłam do 14 miesiąca życia dziecka,
i zawsze widziałam jak bardzo jest to dla niego uspokajające.
Karmienie na żądanie to uczenie się odczytywania sygnałów
malucha, szybkie odpowiadanie na jego potrzeby, i pokazywanie mu, że
one są dla rodziców ważne, i nigdy nie są bagatelizowane.
  1. Noś dziecko przy sobie

Nie ma co ukrywać jestem fanką
chusty. Dość szybko zaczęłam nosić małego przy sobie (nie
znając wcale założeń RB). Przede wszystkim, Gabryś był w chuście
bardzo spokojny, często w niej usypiał. Chusta rozpowszechniona
jest na wielu kontynentach i od dawien dawna stosowana. To w Europie
wrzucono dzieci do wózka i oddalono je od rodziców. Chusta dała mi
możliwość przedłużenia kontaktu skóra do skóry. Tej intymnej
bliskości, którą maluch potrzebuje. Wg Sears’ów – chusta
poszerza horyzonty dziecka, pozwalając mu więcej korzystać z
obserwacji otoczenia, w czasie gdy rodzic go nosi i jednocześnie
wykonuje inne obowiązki (ja gotowałam, myłam podłogi, prałam,
czytałam, chodziłam na zakupy, wycieczki, itp.).

  1. Śpij przy dziecku

Nie było to nasze założenie. Tak się
po prostu stało. Dzięki temu, że karmiłam Małego w nocy na
leżąco, miałam szansę się wyspać. Okazało się, że i Gabryś
spał lepiej, gdy był obok nas. Potem już, jako starsze dziecko
śpiąc z nami nie wybudzał się, a nawet jeżeli mówił przez sen
wyraźnie zaniepokojony (a nawet płaczący), miałam możliwość
szybko zareagować: przytulić, objąć, a tym samym uspokoić. Oczywiście, ze to nie może trwać wiecznie, ale dlaczego odmawiać tego niemowlakowi…
  1. Słuchaj płaczu swojego dziecka

Nigdy nie przyszło mi do głowy, aby
traktować płacz Małego jako manipulację. Płacz był dla mnie
oznaką mojej porażki: informacją, że nie zauważyłam czegoś
wcześniej, a jakaś niedogodność zmusiła Gabrysia do płakania.
Oczywiście, mimo największych wysiłków nie da się zauważyć
wszystkiego, ale mimo wszystko starałam się zawsze reagować na
płakanie. (W tym miejscu polecam bardzo dobry tekst z Bloga
Ojciec
– a propos płaczu malucha KLIK).
  1. Równowaga i granice

To ważna sprawa. RB to nie zatracenie
siebie. To nie przyzwolenie na wszystko maluchowi. To umiejętność
właściwego balansowania słowem „tak” i „nie”, i to jest
trudny punkt, którego ostatnio w świetle buntu dwulatka nieustannie
się uczę.
  1. Strzeż się trenerów dzieci

Dużo osób lubi dawać złote rady.
Rodzic powinien pozostać asertywny i postępować wg swojego serca.
W końcu tylko on ma pełen obraz sytuacji dziecka.
Jeszcze raz, tych co nie znają,
zachęcam po sięgnięcie do „Księgi Rodzicielstwa Bliskości”.
Czytam ją po raz kolejny, weryfikuję i ciągle znajduję warte
zapamiętania rzeczy.
 


A jak w Waszym wypadku sprawdziło się
RB? Podzielcie się, proszę.
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/10930374322639562531 IWONA

    Ja również zdecydowałam się karmić piersią i uważam że była to bardzo, ale to bardzo dobra decyzja

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Powiem to śmiało: najlepsza!

  • http://www.blogger.com/profile/01324460145612056393 Mamani

    Mam podobne odczucia, jak Ty. Intuicyjnie wdrażałam RB 🙂 Choć nie mogłam urodzić naturalnie, a nawet przez tydzień byłyśmy w różnych szpitalach, cieszę się, że mogłam potem karmić piersią, kangurować, nosić, spać z córką, wsłuchiwać się w jej potrzeby. Czuję, że zbudowałyśmy dobrą, ufną, głęboką więź i że można zrekompensować dziecku trudniejszy start.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Wspaniale. W tym rzecz: nie wszystkie filary RB zawsze będą spełnione. Grunt, żeby rodzic się nie poddawał i zbliżał do dziecka.

  • http://www.blogger.com/profile/16083822203077270548 Dawid Grabski

    Coraz więcej rodziców skłania się ku rb. Fajnie jest doświadczać tej bliskości i kontaktu z dzieckiem. Taka budowa relacji wybiega w przyszłość, kiedy dzieci będą już nastolatkami i tylko od jakości tej relacji będzie możliwy kontakt.
    komunikacja bez przemocy

  • mkfcb

    ja mam pytanie ciut z innej beczki, tzn z dziedziny usypiania dziecka i RB. Czy jest ok, że 16 miesięczne dziecko zasypia tylko noszone na rękach lub na piersi?
    z góry dziękuję za odpowiedź.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail