Szary poniedziałek – na 7 dni przed terminem

Teoretycznie jestem na tydzień przed
terminem porodu. Teoretycznie, bo ciąża na USG ciągle wychodzi
nieco młodsza (ok. tydzień) i kiedy TEN termin wypada, zwyczajnie
nie wiem. Nieco to męczące, bo naprawdę nie mogę umiejscowić w
czasie zbliżającego się porodu. Czy to za tydzień, czy za
półtorej czy za 2 tygodnie, nie wiem.
Psychicznie – kiepsko. Mały znowu
chory: katar typ ogromny i gorączka oscylująca wokół 38 stopni.
Przyznam szczerze, że w zeszłym tygodniu ja miałam się podobnie.
Tydzień wcześniej mąż. Prawdopodobnie zaraził się od nas. Mam
wrażenie, że to przeze mnie. Że czegoś nie dopilnowałam. Że za
zimno, że za ciepło, ze za mało na polu, ze za dużo, że
przytulałam, że całowałam, że mieszkam w Krakowie (od tego smogu
to chyba wszyscy jesteśmy bardziej narażeni na choroby). Myśli w
głowie złe, i łzy w oczach.
Gdzieś w tle procesów myślowych –
poród. Poród. Poród. Mam ogromna ochotę by się odizolować,
zaszyć w kącie, być samej. Trudno skupić mi się na czymkolwiek.
Najchętniej wykonuję czynności nie wymagające myślenia: pranie
(my love), prasowanie (ostatnio – szokująco dla mnie – również
my love), mycie podłóg, ścieranie kurzu, sprzątanie zabawek…
Ale jednak… Chory mały i ten poród
który tuż, tuż. To nie idzie w parze. Czuję niepokój, stres. Nie
jest tak, jakbym chciała aby było. I jeszcze ta szaruga za oknem.
Ile bym dała za odrobinę słońca. Wyrzucam sobie, że tkwię w tym
kraju, że nie jestem gdzieś bardziej na południu, gdzie cieplej,
słoneczniej, przyjaźniej…
I taki ten poniedziałek. Mały
dzidziuś w brzuchu co jakiś czas kopnie (boleśnie). Wyczekuję
oznak zbliżającego się porodu: uczucia rozrywania, skurczy
(tęsknie za bólem)… Jak na razie nic.
Chciałabym, aby było inaczej. Jak na
razie jest szaro…
Tagi: ,
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/15799263213900985875 lacaroline

    Jejku, ale to zleciało! 🙂 tylko tydzień? 🙂
    Szczesliwego rozwiazania :*

  • http://www.blogger.com/profile/02295683300434425008 ononaono blog

    Głowa do góry – trzymam kciuki za zdrowie dla Gabrysia i za spokojny poród dla Ciebie 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/12671642748353062041 Megi W

    Szzesliwego rozwiazania:-):-) niech pojdzie latwo:-)

  • http://www.blogger.com/profile/07630364219062726626 Matka Debiutująca

    Kraków, zdecydowanie paskudny Kraków.
    I zobaczysz, już niedługo nawet ta szaruga za oknem przestanie Ci przeszkadzać. Życzę Ci tego!

  • http://www.blogger.com/profile/17200988408420405549 Polifonia

    Kraków fakt zadymiony zakurzony ale tam gdzie palą węglem wcale nie jest lepiej…
    Szybkiego i spokojnego porodu Ci życzę :))

  • http://www.blogger.com/profile/04792463566517019322 Filipia Mama

    Takie jakieś dni ostatnio: szare i ponure. Ale jeszcze chwilka i wszystko się rozjaśni;)
    Szczęśliwego rozwiązania!!!

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail