Toaleta dziecka – co warto mieć w zasięgu ręki?

 

A ja dziś z tematem kierowanym
szczególnie do osób, które nie wiedza jeszcze jak rozgryźć
problem dbania o higienę dziecka. Chciałam podzielić się z Wami,
jak wyglądało to u nas, szczególnie na początku wspólnej z
dzieckiem drogi.
  1. Przewijak – to moja podstawa.
    Wiem, wiem – powtarzam się, ale naprawdę nie wyobrażam sobie
    przewijania noworodka do kilkunastu razy dziennie, bez przewijaka na
    odpowiedniej wysokości. Jestem pewna, że dzięki temu mebelkowi
    oszczędziłam plecy (Pisałam o tym TU). Przewijak wykończony był
    zmywalną ceratą, a na niego zawsze kładłam czystą tetrówkę. W
    razie „wypadku” rahh-ciach i przewijak był suchy, a tetrówka
    szła do prania. Taki to mieliśmy sposób. Swoją drogą na zdjęciu
    widać jak nasz przewijak jest sfatygowany.
  2. Kosz na śmieci – dla wygody.
    Myjesz dziecko, zmieniasz pieluchę i od razu wyrzucasz to, co jest
    do wyrzucenia. Szybko i wygodnie, a w dodatku porządek.
  3. Płatki kosmetyczne. W domu nigdy
    nie korzystaliśmy z mokrych chusteczek. Odradziła nam położna
    środowiskowa, przestrzegając przed podrażnianiem pupy dziecka.
    Poza tym – koszt. Po co stosować mokre chusteczki, skoro z
    powodzeniem wystarczy umyć dziecko ciepłą wodą? Najlepiej
    sprawdzały nam się duże płatki kosmetyczne – Cleanic Kindi
    (mieliśmy okazję je wypróbować dzięki uprzejmości firmy).
  4. Patyczki do uszu. Na uszka
    maluszka trzeba uważać. Starać się nie zamoczyć, nie zawiać…
    No, ale czyścić trzeba. I w tym wypadku sprawdziły się patyczki
    Cleanic Kindii. Przy takim kształcie nie miałam (i nie mam) obaw,
    że w czasie czyszczenia małego uszka stanie się dziecku krzywda.
  5. Chusteczki higieniczne – zawsze
    pod ręką (powiedział alergik). Szybko i higienicznie – do
    osuszania delikatnej skóry dziecka. Oczywiście w boksach.
  6. Octenisept – na początku
    używany do kikuta pępka. Teraz używany raz na jakiś czas, ale
    też mam go pod ręką.
To moje propozycje. A Wy? Dodalibyście
coś?
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/13518317846311345578 toffi

    ja bym tylko zapytała, dlaczego uszu nie można zamoczyć? 🙂

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Wiesz, tak przestrzegają lekarze. Chodzi o noworodki, które mają jeszcze mało woskowiny. Leża nieruchomo i ta woda może im w uszach "stać". I infekcja gotowa.

    • http://www.blogger.com/profile/13518317846311345578 toffi

      z takim podejściem lekarzy jeszcze się nie spotkałam 🙂
      my pierwsze co robiliśmy w kąpieli to od razu uszka pod wodę i synuś już był zadowolony 😀

  • http://www.blogger.com/profile/10920399834867191664 Margot

    Linomag zielony i sól fizjologiczna dodam i zestaw jak marzenie.

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Linomag i owszem używaliśmy za czasów "jednorazówek". Przy wielorazówkach maści do pupy poszły w kąt. Nawet zapomniałam, że takowych się używa. Szok!

  • http://www.blogger.com/profile/17961747213623196358 keepthemoments

    U nas Octenisept odradzono, właściwie to w szpitalu mówiono od razu by niczym nie przemywać.
    Ja dodałabym sól fizjologiczną, aspirator do noska i u nas ostatnio używamy tłusty krem na przesuszoną skórę (na oilatum Toto miał alergię, mamy jakiś inny, nazwy nie pamiętam).

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Wiem, w szkole rodzenia tez mówili, ze pępek można pielęgnować na sucho (takie są zalecenia specjalistów :)). Tyle, ze znajoma mnie przestrzegała, ze pielęgnowali na sucho i pępek im zaczął nie ładnie pachnieć. Położna środowiskowa doradziła Octenisept i nie było problemu.

  • http://www.blogger.com/profile/17961747213623196358 keepthemoments

    Zmieniłaś szatę graficzną?! Nie poznałam Twojego bloga! Ładnie::)

  • http://www.blogger.com/profile/15219361057918871414 Kasia Rog

    Tak się zastanawiam czy kosz na śmieci jest niezbędny? Nie śmierdzi z niego? My używamy pieluszek jednorazowych i nie wyobrażam sobie trzymać kosza na śmieci w sypialni, gdzie przewijam dziecko. O ile pieluszki po siuśkach nie śmierdzą, o tyle te z grubszą zawartością już tak. Ale to tylko takie moje spostrzeżenie.
    Ja do tego zestawu dodam sól fizjologiczną, wodę morską do noska i fridę, a i jeszcze krem do pupy (u nas bepanthen)

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Przy wielorazówkach "grubsza" zawartość trafia do toalety. W koszu lądują głównie chusteczki, waciki, drobne śmieci. Nic śmierdzącego. Nie ma problemu.
      Przy jednorazówkach, które używaliśmy na początku kosz zapełniał się praktycznie codziennie, więc i wtedy nie było problemu. Oczywiście mały kosz.

  • http://www.blogger.com/profile/05966574082197295837 Yduuu

    My kupiliśmy specjalny kosz na pieluchy, przydaje się faktycznie, chociaż dziad mój się śmiał, że to jakiś hiper wynalazek, a jednak. Używamy chusteczek. Dołożyłabym jeszcze tetrę – u nas ulewanie idzie pełną parą. Kurde a nam nic nie mówiono o ucha czyszczeniu. Dodałabym sól morską do nosa i krem do ciała, jak nam się chce pomasować ciało dziecięcia. W przypadku naszego grzywacza jeszcze szczotka i grzebień, w ramach spa wieczornego 😉

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      A do ciała to polecam zwykłą oliwę z oliwek (tzn. nie taką zwykłą bo Extra Virgin). Doskonale pielęgnuje, nawilża,a jak dziecko poliże rączkę to nic się nie stanie, bo takim maluchom to się nawet zaleca oliwę z oliwek.

  • http://www.blogger.com/profile/12817344249528215269 Ola D.

    Dodałabym zapas pieluch i kremy, jeśli ktoś takowych używa. U nas to była maść na pupę, krem natłuszczający na zaostrzenia (ostatnio w obu celach służyła ta sama maść), krem nawilżający (na niezaostrzoną skórę buzi) i balsam do ciała. No ale my walczymy z AZS, nie każdy potrzebuje aż takiej artylerii;p No i przy malutkim niemowlaku jeszcze sól fizjologiczną i gaziki do przemywania oczu. My przestaliśmy to robić, kiedy synek miał jakieś 3-4 miesiące i widzieliśmy, że nic się już z oczek nie wydziela. Noska nigdy, przy braku kataru, niczym nie zakraplałam. W sezonie grzewczym wystarczał nawilżacz w pokoju – polecam, tak swoją drogą.

    Nigdy nie używałam patyczków do uszu – u nas wystarcza namoczony w wodzie wacik.

    Gdybym chciała mojego "skazańca" co chwilę robiącego "brzydkie" kupy myć tymi wacikami, wyszłoby mi drożej niż za markowe chusteczki – owszem, przy jedynym jak dotąd biegunkowym odparzeniu tak robiłam, ale taką paczkę zużyłam w jeden dzień:(

    Kiedy mały był niemowlakiem i co chwilę ulewał, starałam się też mieć pod ręką zestaw ubranek na zmianę – żeby potem nie szukać i nie przedłużać płaczu młodego – leżał przygotowany tuż przy przewijaku.

  • http://www.blogger.com/profile/07630364219062726626 Matka Debiutująca

    U nas przewijak dalej w użyciu, mimo, że dziecię skończyło już półtora roku, ale dalej czasem daje się położyć. I też podobnie sfatygowany jak u Was 😉
    U nas trochę więcej: krem do pupy, szczotka – grzebień, nożyczki do paznokci – bo na leżąco najłatwiej było jej obciąć paznokietki u stóp , aspirator + woda morska do nosa. No i zawsze jakiś zabawiacz, bo po około pół roku zaczęło ją to całe przewijanie nudzić 😉

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Fakt – woda morska do nosa też jest pod ręką. Szczególnie teraz, gdy kaloryfery hulają.

  • http://www.blogger.com/profile/15076602700515028974 Ociec

    Masc do pupy, mąka ziemniaczana w tym samym celu i coś do AZS 🙂 i

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      A był moment, gdy i my używaliśmy mąki ziemniaczanej. Jak nam się dziecko odparzyło. Ale to był pierwszy miesiąc jego życia. Ehh – dawne czasy…

  • http://www.blogger.com/profile/03399648795138964959 raba rabarbar

    krem do pupy bym dodała 🙂
    u nas przewijak w użyciu czas cały a młody ma prawie półtora roku. wygodne to bardzo!

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Ja z racji wielorazówek kremu do pupy nie używam. Przewijak wygodny, tylko dziecko takie ruchliwe.. Mam dylemat, cy nadal używać przewijaka…

  • http://www.blogger.com/profile/14520603664898262439 Kinga

    Tak. Przewijak to podstawa. Jak jestem u kogoś to nie cierpię jak muszę obciążać plecy i przewijać malucha np. na łóżku…
    Pozdrawiam!

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Mam podobnie. Czasem przewijam u kogoś na kolanach…

  • http://www.blogger.com/profile/18399843085728227148 Michał Godny

    Bardzo fajny blog. Ja jestem tatą i zajmuje się moim 2 letnim synkiem:) Czasami sobie czy tam co i jak. Ja muszę pilnować wszystko co związane z małym Maćkiem. Pilnuje wizyt u lekarza, jak miał pierwsze ząbkowanie to wiedziałem, że jest potrzebny dentysta. Oleśnica jest małym miastem, wiec wszyscy się tu znają. Chodzę z nim na spacery i wszyscy wiedzą, że jestem super niania:P

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail