Tydzień w zdjęciach – #2

Choróbsko, choróbsko – nie
popuszcza, trzyma, żyć nie daje. Szczególnie mnie. Ciągle nos
zapchany, ale siły powracają, więc nie będę tracić czasu na
narzekanie.
Miniony tydzień minął, no cóż, w
domowych pieleszach. Prychaliśmy, kichaliśmy, a i gorączka się
przytrafiła. Zarówno Małemu, jak i mnie. Ja dziecku wycierałam
nos, on dokazywał ile wlezie. I tak prze okrągły tydzień.
Dlatego, wbrew wszystkim dookoła, którzy rozwodzą się o pięknie
jesieni, nic o tym nie napiszę, bo przez to choróbsko nie widziałam
wiele więcej niż koniec mojego nosa. No, ale – do rzeczy.
#1
Mały zapałał miłością do książek.
Przegląda je, ogląda, na swój sposób coś opowiada (może
czyta?). Obraca kartki, obserwuje obrazki. Książeczki są super.
Dorosłe książki też, tylko nie wiedzieć czemu bardzo drą się w
nich kartki.
#2
Kiedy już wybyłam z domu (w miniony
weekend) natrafiłam na Ferrari na spacerze. Nie, żebym był
miłośniczką samochodów, ale ten robi wrażenie. Ile kosztuje,
mogę sobie tylko wyobrazić. Jeżdżenie takim cackiem pozostaje w
dalekiej sferze marzeń, no ale przynajmniej konika sfotografowałam:
„Na pamiątkę”.
#3
Jako, że siedzieliśmy w domu, drzemki
ze spacerowych zamieniły się na np. takie – kuchenne.
#4
Kiedy po 4 dniach wyściubiłam nos na
pole (pamiętamy, że jestem z Krakowa) moje okolice zostały tak oto
naznaczone. Napominania do sprzątania po pupilach nie sposób
przeoczyć. Takie malunki są wszędzie. Dosłownie.
#5
Mały z upodobaniem karmi się sam. Ile
tego brokuła trafiło do brzuszka, a ile na podłogę, wiem ja i
zainteresowany.
#6
Wbrew pozorom to nie kawałek jabłka,
ale smakowity klocek.
#7
A jednak! Będzie nostalgicznie. Na
niebie pojawiły się klucze ptaków odlatujące do ciepłych krajów.
Ciekawe czy wezmą mnie „na stopa”. Ehhhh…
#8
Jako, że u Wioli z mama-bloguje.com
będzie wpis gościnny o mojej pasji (czytaj: jodze) produkowałam
się, pozując do zdjęć. Z zapchanym nosem nie łatwo stać na
głowie, mimo tego, ze na katar bardzo pomaga.
#9
A ostatnie zdjęcie, to w w ramach
najnowszych doniesień z Watykanu.
A Twój tydzień? Jak minął?
P.S. Ostatni tydzień przyniósł też
drobną zmianę wizerunku bloga. Jak Wam się podoba?
Tagi:
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/05517422907615970489 Kate

    Zmiany pozytywne 🙂 U nas też choroba ale od kilku dni wychodzimy na dwór bo pięknie jest. Zdrówka życzę.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail