Uwaga bubel! Koszyk do spania z Mothercare (Moses Basket – opinia)

Nie cierpię bubli, ale któż tak?
Niestety, bubel stał się udziałem moim, męża, a przede wszystkim
– naszego synka. O czym mowa? Jak w tytule: o koszyku do spania
Moses Basket z firmy Mothercare.

 
Koszyk zakupiliśmy jeszcze przed
narodzinami. Nie chcieliśmy na początku inwestować pieniędzy w
łóżeczko. Nie mieszkamy na razie w naszym mieszkaniu (z powodu
remontu) i nie chcieliśmy mieć dodatkowego mebla do przeprowadzki.
Koszyk wydał nam się dobrym pomysłem, również z tego powodu, że
jak przeczytaliśmy: noworodki źle czuja się w dużych łóżkach.
Preferują małe, przytulne, otulające miejsca.
Wybraliśmy koszyk w Mothercare. Czemu
tam? Trudno mi powiedzieć. Kiedy jeszcze nie byliśmy rodzicami,
mieliśmy małe rozeznanie z tego co oferuje nam rynek produktów dla
dzieci. Spodobał nam się. Wydawał się odpowiedni.
Jednak taki nie był. Z góry
przestrzegam: nie kupujcie tego bubla.
Na cały zestaw składają się:
koszyk, stelaż, na którym koszyk stoi, materacyk, wyściełanie
koszyka oraz kocyk. Materiał wyściełający ma sympatyczny
pastelowo-beżowy kolor. Dołączony kocyk ma wzór misia. Sam
koszyk wyposażony jest w budkę, którą można postawić nad głową
dziecka (tak jak w gondolkach). Zaczepiona jest na niej gwiazdka.
Samotnie stojący koszyk prezentuje się bardzo ładnie. Być może
to skłoniło nas do jego kupna.
Bublowaty materacyk
Piankowy materacyk (podobno
trudnopalny) obity jest grubą folią. I tyle. Jak się go dotknie,
ugnie to aż szeleści. Wiadomo – na materacu nie kładzie się
bezpośrednio dziecka. Niemniej jestem przyzwyczajona do tego, że
materace obite są przyjemną, ciepłą bawełną. Tutaj nic takiego:
nieprzemakalna cerata i tyle.
Materacyk jest bardzo miękki. Jako
taki jest zupełnie nieodpowiedni dla dziecka, które powinno leżeć
na porządnym, w miarę twardym materacu.
Oczywiście materacyk jest płaski,
niewyprofilowany. Ergo: u leżącego dziecka ciężka główka
znajdowała się zwykle niżej niż jego ciało. Koszyk, oczywiście,
też nie był wyprofilowany. Beznadzieja! Spanie malucha ratowaliśmy
przez podkładanie złożonych ręczników pod materacyk, a na niego
kładliśmy matę kokosową.

Bublowaty koszyk

Koszyk dość szybko zmienił swój
kształt. Wygiął się i przechylił w jedną stronę. Po 2,3
tygodniach jego podłoże było krzywe. Stał się jakiś koślawy.
Koszyk wyposażony jest w uszy do
przenoszenia. Tyle tylko, że jak się za te uszy chwyci, naciągają
się, a koszyk zwęża. Przenieść w nim dziecka nie sposób.
Bublowata budka
Sposób stawiania budki to jakiś
dziwny, nie funkcjonalny patent. Teoretycznie postawienie i
opuszczenie budki uzyskiwało się dzięki naciągnięciu gumek.
Zupełnie to nie działało. Budka była praktycznie cały czas
złożona. Dodatkowo, przy którejś tam próbie postawienia budki,
zaczep mocujący do koszyka zwyczajnie się urwał.

Bublowaty stojak

Stojak nie jest stabilny. Koszyk można
było rozbujać i powstawała nam kołyska (to chyba nie było
pierwotne zamierzenie twórców z Mothercare). Stojak, kiedy Mały
zaczął być bardziej ruchliwy, groził przewróceniem się. Strach
było trzymać dziecko w koszyku.

Wielkość

Koszyk jest nieco mniejszy niż
gondola. Dość szybko przestał być dobry dla naszego dziecka. Mały
nie był w stanie wygodnie ułożyć sobie w nim rączek na boki.
Bubel, no co tu dużo gadać. Jedyne co
sobie z niego zostawiam to kocyk, choć i ten jest bardziej dla
ozdoby. Rozmiarowo to zaledwie połowa sensownego kocyka dla
niemowlaka.

Reasumując: odradzam!

Może ktoś zechcieć się spytać,
dlaczego kupiliśmy ten koszyk. Jak mówiłam: jako nieopierzeni,
jeszcze nawet nie rodzice (nabyliśmy go pod koniec ciąży) wiele
rzeczy wybieraliśmy na czuja, nie mając świadomości, co się
sprawdza. Po prostu: wydawało nam się, że ten koszyk to dobry
pomysł. Przejechaliśmy się i tyle.
Mam nadzieję, że ta opinia ustrzeże
innych rodziców przed nabywaniem tego bubla.
Pozdrawiam cieplutko,
Mama Ola z Krakowa
P.S. Gabryś już od dłuższego czasu
śpi w wygodnym łóżeczku. Na razie w turystycznym – z tego
akurat jesteśmy bardzo zadowoleni.
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/10797495415364564389 Ona

    My dostaliśmy w prezencie taki koszyk wiklinowy: http://www.myminimonsters.co.uk/moses-baskets/dark-wicker-moses-baskets/humphreys-corner-dark-wicker-moses-basket/prod_285.html – stelaż jest stabilny, jednak z budką mamy taki sam problem jak Wy, a odnośnie materacyka-zastanawiamy się właśnie, jak poratować Małego, któremu główka też trochę się zapada. Kocyk nie jest kocykiem tak naprawdę – Mały już teraz go skopuje, więc otulamy go innymi rzeczami. Koszyk jest przeuroczy, sami byśmy go nie kupili myśląc pewnie o tym, że za chwilę z niego wyrośnie (ile miesięcy z niego korzystaliście?), ale prezent bardzo nas ucieszył i Mały dobrze się w nim czuje, choć na nos i tak wskakuje do nas;)

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Platea Perduta

      Ile miesięcy korzystaliśmy? Heh – raczej tygodni. Używaliśmy około 8. Żeby główka się nie zapadała, pod materacyk podłożyliśmy koce – nierówno, tak aby utworzyć spadek.

  • http://www.blogger.com/profile/09957379370735209882 Ania

    Cały czas rozważam kupno kosza na pierwsze miesiące. Nie ukrywam, że bardzo mi się owe kosze podobają i wielkością pasują do naszej sypialni. Teraz muszę ten zakup przemyśleć raz jeszcze i dogłębniej!

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Platea Perduta

      Nam też idea koszyka się podobała, i do tej pory podoba. Niemniej – ten koszyk z mothercare stanowczo odradzam.

  • http://www.blogger.com/profile/01030700236893254135 inKa

    Chyba każda z mam ma swój zakupowy bubel dla dziecka, u nas to na pewno była karuzela fisher price z misiami.

  • http://www.blogger.com/profile/16953795771783362437 Iwona Iwosia

    mamy identyczny koszyk, troszkę na innym stelażu, bo takim kołyskowym, ale fakt, mechanizm stawiania budki jest jakąś pomyłką, pod materacyk i na tez kładziemy jeszcze jakieś dodatki, ale tak poza tym sprawdza nam się już po raz drugi, dostaliśmy to w prezencie dla synka, spał w nim do 3msc w naszej sypialni, potem przeniósł się do dużego łózeczka w swoim pokoiku, teraz będziemy powielac ten schemat 🙂

  • http://www.blogger.com/profile/04350747482381846747 Dominika Średnicka

    My mamy identyczny koszyk i jesteśmy bardzo zadowoleni. Budki nie potrzebujemy, więc nie rozważaliśmy, jakie można z nią mieć problemy. Ale możliwość przenoszenia śpiącego dziecka w dzień z sypialni do salonu, w którym spędzamy dużo czasu, jest niezastąpiona. Gdyby nie koszyk pewnie mała w dzień lądowałaby w huśtawce fisher price albo w wibrującym siedzonku (a więc w obu przypadkach w 'zgiętej' pozycji). A tak przenosi się razem ze swoim koszykiem tam, gdzie razem z nią przebywamy. Na pierwsze miesiące życia dziecka poleciłabym każdemu takie rozwiązanie. W Polsce koszyki nie są chyba tak bardzo popularne, ale w UK z "moses masket'a" korzysta prawie każdy rodzic.

  • Beata Muszyńska

    A może wszystkie kosze mają te minusy? My mieliśmy mamas and papas ,kupiliśmy kierując się dobrą marką. Myślałam że teraz poszukam czegos stabilniejszego,ma ktos jakies pozytywne opinie o jakims koszu? Ja ogólnie bylam zadowolona z samej idei kosza i ze moge miec dziecko wszędzie ale tez mialam te uwagi co autorka.

  • Beata Muszyńska

    Ktos pisze o kocyku,u nas w ogole nie koszystalismy z kocykow. Dla nas idealne byly śpiworki pod którymi nasza córeczka baaardzo dlugo spala.

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)