Łyżeczkowanie po porodzie

UWAGA: post z cyklu tematów, który
dla niektórych w odbiorze może być nieprzyjemny. Dużo tu krwi,
wydzielin i samopoczucia kobiety . Jak nie interesuje, jak się
brzydzi – to niech nie czyta!
6 tygodni po porodzie minęło. Koniec
połogu, a ja trafiłam do szpitala. Powód? Przedłużające się
krwawienie. Krwawienie, które powinno było już ustąpić.

Wybierasz się do szpitala? Zapamiętaj
sobie!

Człowiek zestresowany może o różnych
rzeczach zapomnieć. Tak miałam ja, dlatego ku pamięci i
przestrodze – zapisuję:
  1. Coś się dzieje po porodzie? Idź
    do szpitala, w którym urodziłaś.
    Oczywiste? Dla mnie nie było. No
    dobra – może intuicyjnie to wiedziałam, ale nie było to takie
    pewne. Zgłosiłam się do innego szpitala na SOR, niż ten w którym
    rodziłam (do szpitala, który mam bliżej). Tam mnie poinformowano,
    że powinnam była udać się do miejsca porodu. OKEJ. Jeżeli taka
    jest zasada to proszę lekarzy o głośne instruowanie o tym
    pacjentek przy wypisie. A najlepiej pisemną notatkę na karcie
    wypisu.
  2. Zawsze noś przy sobie wynik
    badania GRUPY KRWI.
    Może Ci to uratować życie. A na
    pewno czas. Ja takowego badania nie miałam i trza było mężowi
    wracać się po wynik do domu. Nikt mi na słowo nie uwierzy, jaką
    mam grupę. Może tatuaże załatwiłyby sprawę? Albo zakodowanie w
    dowodzie?
  3. Do 28 dnia życia noworodka –
    kobieta przyjmowana jest do szpitala razem z dzieckiem.
    To się dowiedziałam! Rzecz w tym, że
    dziecko jest wtedy „uzależnione od żywiciela”. 6 tygodniowe
    już nie jest. Ha! Ciekawe co z kilkumiesięcznymi niemowlakami,
    które jedzą tylko mleko, i to prosto z piersi, bo nie potrafią z
    butelki. Te uzależnione nie są?

I jaka moja historia?

6 tygodni po porodzie zgłosiłam się
na wspomniany SOR. Z przedłużającym się, dziwnie żywo czerwonym
krwawieniem. Tam po USG dowiedziałam się, że endometrium wygląda
nieciekawie i nadaje się do łyżeczkowania. Na oddział mnie nie
przyjmą – bo nie ma miejsc. Mam się zgłosić, w trybie pilnym,
do szpitala gdzie rodziłam.
Tak też zrobiłam.
Wyznaczono mi termin na zabieg. I
faktycznie go wykonano. Podobno poporodowych resztek było całkiem
sporo. Mam nadzieję, że będzie już lepiej. Co do samego
łyżeczkowania…

Zabieg łyżeczkowania

Zabieg trwa 15 minut. Dosłownie.
Wykonywany jest w znieczuleniu ogólnym, dlatego trzeba być na
czczo. Przed wykonaniem zabiegu potrzebne są wyniki badań: grupy
krwi, morfologii , koagulologii (wykonano w szpitalu).
Po zabiegu przez 2 godziny kazano mi
leżeć. W tym czasie nie mogłam też karmić dziecka. Dość szybko
doszłam do siebie po znieczuleniu. Nic mnie nie bolało.
Wypisano mnie do domu z antybiotykiem.
W szpitalu przebywałam dobę.
Mam nadzieję, że będzie już lepiej.
Pozdrawiam cieplutko, i pamiętajcie o
ml-EKO!
Ola Uruszczak

Ola Uruszczak

Nauczycielka jogi i medytacji, instruktorka Masażu Shantala, propagatorka zdrowego stylu życia. Uzależniona od tego, co naturalne i zielone. W wolnych chwilach ucieka z miasta, po to by odnaleźć ciszę i spokój oraz piękno Matki Natury. Prywatnie żona Leszka i mama 2 chłopaków Gabrysia (ur. 2012r.) i Michała (ur. 2014r.). „Głęboko w sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” i staram się każdego dnia wcielać ją w życie.

  • http://www.blogger.com/profile/03420521306202045582 Monika Nowak

    na szczęście mnie to nie dotyczyło!

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Przy I porodzie mnie też nie. Dopiero przy drugim.

  • http://www.blogger.com/profile/07630364219062726626 Matka Debiutująca

    A to dlatego pisałaś o szpitalu. Ja miałam ten zabieg po poronieniu, dość szybko dochodzi się do siebie rzeczywiście. Ja najgorzej znosiłam samo znieczulenie. Oby już było w porządku 🙂

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      Oby!
      Przykro mi z powodu poronienia…

  • http://www.blogger.com/profile/04792463566517019322 Filipia Mama

    Ja też miałam łyżeczkowanie poronieniu, z tym że mnie przetrzymali od piątku do poniedziałku. Wtedy wykonano zabieg i po dwóch godzinach mogłam jechać do domu. Po co był ten weekend w szpitalu, nie mam pojęcia, ale mnie dużo emocji kosztował…

    • http://www.blogger.com/profile/13747730818347154698 Ola Uruszczak

      No właśnie – trzymają kobiety w szpitalu ze względu na NFZ. BEZSENS!

  • http://www.blogger.com/profile/14744524366584715387 dezemka

    Zdrówka!

Polub ml-EKO!
Klikając "Lubię to" będzie mi bardzo miło :-)

Zostań ze mną i zapisz się na newsletter

lead nurturing obsługiwana jest przez FreshMail